» Wywiad z Maciejem Kaczorowskim
Wywiad z Maciejem Kaczorowskim
Maciej Kaczorowski jest pierwszym piłkarzem, który odszedł
z GKS Bełchatów. I pierwszym, który znalazł nową pracę
Przemysław Iwańczyk: Niedługo był Pan bez pracy.
Maciej Kaczorowski: Tak, można powiedzieć, że teraz jestem
niebieski, bo podpisałem kontrakt z Ruchem Chorzów.
Dlaczego odszedł Pan z GKS?
- Bo chciałem grać, a nie siedzieć na ławce rezerwowych. A w
Bełchatowie dostawałem bardzo mało szans. Trzeba było to
zmienić. Znam swoją wartość i wiem, że mogę grać nie tylko
w drugiej lidze, ale i w ekstraklasie.
Ale to GKS ma szansę grać w pierwszej lidze, a nie Ruch.
- Nie zgodzę się, bo Ruch ma szanse. Co prawda małe, ale tylko
na razie, bo ma doskonały układ gier. W rundzie wiosennej
dziesięć z siedemnastu meczów rozegramy u siebie, a na jej
początku aż pięć z sześciu. Możemy więc pokrzyżować
plany nawet najlepszym. Do baraży jesteśmy w stanie się
załapać. A może nawet wyżej.
Pokrzyżować innym drużynom, czyli także GKS...
- Także GKS, już 12 marca w inauguracji rundy. Właśnie w tym
meczu będę chciał udowodnić, że dostawałem za mało szans.
Ale nie mam żalu do klubu, takie jest życie piłkarza.
Zakończyłem przygodę z bełchatowskim klubem, strzelając gola
Olimpii Sztumu. Podczas dziesięciominutowego występu
zdążyłem jeszcze zaliczyć asystę.
Pan i Łukasz Adamski już rozwiązaliście kontrakty.
Inni zawodnicy też rozglądają się za innymi klubami. Dlaczego?
- O sobie już mówiłem. Jeśli chodzi o kolegów, mają oni
propozycje z ekstraklasy, najczęściej lepsze finansowo. Razem
ze mną i Łukaszem aż siedmiu piłkarzy może odejść z GKS.




