» Nowości
Ruch Chorzów podpisał umowę z Dominet Bankiem
Ruch Chorzów może zarobić dzięki kibicom nawet cztery miliony złotych. Warunek - fani niebieskich muszą stać się klientami Dominet Banku.
Chorzowianie są kolejnym klubem, który będzie miał karty bankowe z logo klubu. - Kartę może mieć każdy zespół, nawet B-klasowy, jednak możliwość umieszczenia na niej logo rezerwujemy tylko dla najbardziej zasłużonych - wyjaśnia dyrektor handlowy banku Grzegorz Bakalarczyk. W pierwszej lidze takie wyróżnienie spotkało m.in. Wisłę Kraków, Legię Warszawa i Odrę Wodzisław. Spośród drugoligowców wcześniej własną kartę miało tylko Zagłębie Sosnowiec.
Przedstawiciele banku nie chcieli zdradzić, ile klub może zarobić na tej formie współpracy. Przedstawili jednak symulację - jeżeli w ciągu roku tysiąc kibiców Ruchu zdecyduje się na kartę Dominet Banku, a potem z każdym rokiem ta liczba będzie rosła o kolejne 500 osób, to przy założeniu, że obrót na każdą kartę wyniesie 800 złotych miesięcznie, da to cztery mln. zł dla klubu po 5 latach współpracy. - Czego chcieć więcej? Liczymy na naszych sympatyków, nie tylko tych z Chorzowa. Nie raz dopytywali się, jak mogą nam pomóc. Teraz mają taką szansę - podkreśla Krzysztof Ziętek, dyrektor klubu.
Tymczasem - jeszcze bez "bankowych pieniędzy" - działacze budują zespół na ekstraklasę. Coraz bliżej podpisania kontraktów są Dariusz Gęsior i Michał Haftkowski. Po sobotnim sparingu z Widzewem Łódź (Stadion Śląski - godz.12) zapadnie decyzja, czy w Chorzowie pozostaną testowany Ariel Jakubowski, Piotr Petasz (interesuje się nim Podbeskidzie) i Łukasz Janoszka. Działacze rozmawiają jeszcze z dwoma piłkarzami - napastnikiem i bramkarzem (Wisła Kraków proponowała Ruchowi Marcina Juszczyka). - Golkiper to zawodnik z ligową przeszłością. Nie jest nim Adam Piekutowski z Wisły Kraków, chociaż był taki pomysł - mówi Mirosław Mosór, dyrektor klubu. Temat pozyskania bramkarza stanie się nieaktualny, jeżeli trenerzy zdecydują się jednak na transfer Matko Perdijicia. Chorwat leczy kontuzję stawu skokowego, ale jest niewielka szansa, że w sobotę stanie między słupkami. Ma jeszcze zagrać w środę z czeskim FC Hluczin.
Dodajmy, że władze chorzowskiego MORiS-u nie są zadowolone, że Ruch większość sparingów zagra na Stadionie Śląskim, chociaż w mieście na piłkarzy czekają dwa inne boiska ze sztuczną nawierzchnią na Kresach i Filarowej. - Jesteśmy niezwykle wdzięczni za pomoc miasta, a wybór Śląskiego wiąże się z tym, że tam chcą także grać nasi rywale - tłumaczy Mosór.
Gazeta Wyborcza




