» Nowości
Do Wisły przez Sienę
Arrigo Sacchi też kiedyś zaczynał – powiedział w lutym 2005 roku Marek Koźmiński, wtedy właściciel Górnika Zabrze, i powierzył prowadzenie pierwszej drużyny Markowi Wleciałowskiemu. Mówił, ż to posunięcie mądre i przemyślane. Przypominał, że Wleciałowski terminował u Waldemara Fornalika, Wernera Liczki i Edwarda Lorensa, a to wystarczyło, by poprowadzić pierwszoligowy zespół.
Wystarczyło, ale pół roku później Koźmiński odszedł z Górnika. Drogi obu panów jednak się nie rozeszły. Dzięki Koźmińskiemu Wleciałowski był kilkanaście dni temu na szkoleniowym stażu we włoskiej Sienie. Mówi się, że to nie jest przypadek, a Koźmiński nadal inwestuje w młodego trenera, by w przyszłości polecić go Wiśle Kraków.
- Mnie nie wypada się na ten temat wypowiadać. Mogę tylko podziękować Markowi za jego uprzejmość – Mówi sam Wleciałowski.
Wiadomo jednak, że coś jest na rzeczy. – Gdybym miał wziąć kogoś z Ruchu do Wisły, to wziąłbym trenera Wleciałowskiego – stwierdził jeden z działaczy „Białej Gwiazdy” po pucharowym spotkaniu Wisły z Ruchem, wygranym przez „Niebieskich” 2:1. – Koźmiński inwestuje we Wleciałowskiego, tak jak kiedyś w Liczkę. Zatrudnienie Czecha od początku było ruchem przemyślanym. Marek liczył na dobrą promocję – powiedział nam jeden z dobrych znajomych Koźmińskiego, który do Wisły wytransferował nie tylko Liczkę. Byłemu reprezentantowi Polski przypisuje się również ściągnięcie na Reymonta Argentyńczyka Mauro Cantoro.
Coś jest na rzeczy
- Ale raz jeszcze odpowiem, że nawet jeśli Marek ma jakiś plan, to ja nic o nim nie wiem. Czy trafię kiedyś do Wisły? W tej chwili mam inne zadanie. Poza tym Wisłę przejął właśnie Adam Nawałka – wyjaśnia Wleciałowski, ale przenosin do Krakowa w późniejszym terminie nie wyklucza.
To mi odpowiada
A jeśli do Wisły w końcu trafi, to będzie na podjęcie tak poważnego wyzwania dobrze przygotowany. Wizyta w Sienie to już kolejna bliska obserwacja włoskiej piłki. Ten wyjazd utwierdził zresztą Wleciałowskiego w miłości do futbolu Półwyspu Apenińskiego. - Włoski model odpowiada mi ze względu na drobiazgowość w każdym calu, ogromną konsekwencję w pracy i wielki entuzjazm ludzi zajmujących się piłką – wyjaśnia.
Wleciałowski w trakcie pobytu w Sienie spotkał Marcina Siodlarza. Siodlarz grał u Wleciałowskiego w Górniku, a włoską przygodę rozpoczął dzięki uprzejmości Koźmińskiego. – Siedlarz dobrze zrobił, że wyjechał. Wkrótce będzie walczył o miejsce w składzie Sieny – zakończył Wleciałowski.
Trenerkę zaczynał w Zabrzu
Obecny trener Ruchu Marek Wleciałowski w chorzowskim klubie spędził prawie całą karierę piłkarską. W barwach "Niebieskich" w ekstraklasie rozegrał 249 meczów i strzelił 5 bramek. Z kolei przygodę trenerską Wleciałowski zaczynał w Górniku Zabrze, gdy w lutym 2005 zastąpił Edwarda Lorensa. Początkowo zespołowi szło dobrze (11. miejsce na koniec sezonu 2004/2005), ale w kolejnym sezonie drużynę dopadł kryzys i po pięciu porażkach z rzędu trener złożył rezygnację (listopad 2005). W Ruchu Wleciaowski pracuje od początku tego roku.
Przegląd Sportowy




