» Nowości
Wypowiedzi pomeczowe Polonia Warszawa - Ruch Chorzów
Andrzej Wiśniewski (trener Polonii):
- Szczerze mówiąc, najchętniej nic bym nie powiedział. Gratuluję drużynie Ruchu, że w sposób wyrafinowany nas wypunktowała. Myślę, że kibice z Chorzowa są wniebowzięci po takim meczu. Jestem też przekonany, że nasi kibice nie są wniebowzięci, podobnie jak ja. Spotkanie było wyrównane. Postawiliśmy na atak, wiedząc, że Ruch potrafi bardzo dobrze skontrować. Mimo wszystko jeżeli przez miesiąc ćwiczymy grę ofensywną, nie będę zmieniał na pojedyncze mecze mentalności i tego co ćwiczymy. Zapłaciliśmy, bo zagraliśmy bardzo źle w defensywie. Zrobiło się trochę zamieszania z transmisją telewizyjną. Moi obrońcy są przekonani, że ten mecz jest w niedzielę o 14.30. Dzisiaj zapomnieli o swoich obowiązkach.
Marek Wleciałowski (trener Ruchu):
- Z takiego spotkania kibice mogą być zadowoleni. Nieczęsto się zdarza taki przebieg, tyle bramek i taka dramaturgia. Cieszę się ze zwycięstwa, bo to bardzo ważne w tej pracy. To było wydarzenie piłkarskie na niezłym poziomie, kosztujące zawodników bardzo dużo sił. Starałem się patrzeć na przebieg wydarzeń. Jeżeli zacząłbym kalkulować, jaki będzie wynik końcowy na trzydzieści minut przed ostatnim gwizdkiem, mógłbym popełnić błąd. Z trudnego momentu drużyna wychodziła mozolnie, bardzo mozolnie. Ale w miarę jak kryzys był zażegnywany, utwierdzałem się w przekonaniu, że jeszcze jesteśmy w stanie coś wyciągnąć. Widziałem, że na boisku są ku temu podstawy i przesłanki.
Krzysztof Bąk (pomocnik Polonii):
- Jest niedosyt. Duży niedosyt i złość. Nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Mieliśmy wynik 3:2, potem przy 3:3 mieliśmy sytuacje żeby to wyprowadzić na korzyść. Nie wiem co w tym momencie powiedzieć. Duży niedosyt i żal, bo dużo nie brakło by te trzy punkty zostały na Konwiktorskiej, a niestety zostało zero punktów. Trener w szatni podziękował nam za walkę, podał rękę każdemu. Na analizę przyjdzie czas w tygodniu. Postaramy się wyciągnąć wnioski, by po strzeleniu trzech bramek u siebie nie stracić żadnego punktu, nie mówiąc już o trzech.
Branko Hucika (obrońca Polonii):
- Można mieć pretensje do obrony, ale nie możemy tego powiedzieć tak bezpośrednio. Gra cała drużyna. I obrona i atak. Wszyscy przegrali tak samo. Mam pretensje do całej drużyny, choć do obrony największe. To był pierwszy mecz na naszym stadionie i dlatego bardzo chcieliśmy wygrać. A piłkarze Ruchu stali tyłem do bramki i czekali na kontrataki. Grę budowali tylko przy okazji kontrataków. Choć mieli je bardzo dobre.
Maciej Tataj (napastnik Polonii):
- Nie wiem co się z nami stało. Wielka szkoda porażki, bo jeszcze przy stanie 3:2 mogliśmy strzelić na 4:2. Chyba za dużo chcieliśmy osiągnąć z przodu i dlatego nic już nie wpadło. Nie ma też powodu do chwalenia mnie, to tylko dwa mecze. W każdym spotkaniu muszę potwierdzać, że zasłużyłem na to by tu grać. Mam nadzieję, że będę spełniał nadzieje, które trener we mnie pokłada. I żebyśmy wygrywali, bo jak się przegrywa u siebie to o czymś świadczy.
Jarosław Paśnik (bramkarz Ruchu):
- Bardzo jesteśmy zadowoleni ze zwycięstwa. Nareszcie pokazaliśmy charakter. Gramy do końca i nikogo w tej lidze się nie boimy. Kiedy byłem w Polonii był to czas nauki. Trafiłem do pierwszej ligi, byłem w kadrze pierwszego zespołu. Niestety w zimę odniosłem poważną kontuzję i miałem rok rehabilitacji




