» Nowości
Koszarawa Żywiec filią chorzowskiego Ruchu?
W czwartoligowym klubie ma grać czterech zawodników "niebieskich". Prezes Andrzej Marszałek liczy, że skusi też Mariusza Śrutwę.
Koszarawa to jeden z najlepiej zorganizowanych czwartoligowych klubów w Polsce. Rok w rok walczy o awans, ale na finiszu zawsze brakuje mu szczęścia i umiejętności. Lepsze od niego okazywały się już Raków Częstochowa, BKS Bielsko-Biała czy Górnik Jastrzębie. - Teraz przed nami czwarte podejście. Wierzymy, że udane - uśmiecha się Andrzej Marszałek, prezes klubu.
Działacze i trener Marcin Brosz chcą tym razem postawić na śląską krew. - To solidni piłkarze, którzy zawsze grają z pełnym zaangażowaniem - chwali prezes.
Szanse na podpisanie kontraktu ma czterech zawodników Ruchu: Krzysztof Bizacki, Mateusz Markiewicz, Rafał Wawrzyńczok i Tomasz Starowicz. - Jesteśmy już po pierwszych rozmowach. Nasze zainteresowanie tą czwórką jest duże - potwierdza prezes.
Koszarawa chce iść jednak dalej i namówić do gry w Żywcu także Mariusza Śrutwę. - Na razie nam odmawia, ale my jesteśmy twardzi górale. Będziemy drążyć skałę. Może się jeszcze złamie - uśmiecha się Marszałek, który zdradza, że liczy też na współpracę z Górnikiem Zabrze. - Trener Marek Motyka to przecież chłopak z Żywca. Może puści do nas piłkarzy, którzy nie mieszczą się w kadrze pierwszoligowca? - zastanawia się prezes.
Śrutwa, który kilka dni temu na dobre rozstał się z Ruchem Chorzów, podtrzymuje zdanie, że w innym klubie nie zagra. Na Cichej plotkuje się, że 35-letni napastnik miałby zostać grającym trenerem Rozwoju Katowice, zawodnik miał też ofertę z Górnika Zabrze. - Fajnie, że ktoś mnie chce. Widać, że są jeszcze tacy, którzy potrafią się ze mną dogadać. Na razie odmawiam. Już raz miałem epizod w Rozwoju, gdy na chwilę rozeszły się moje drogi z Ruchem. Teraz znowu dostałem propozycję gry, ale o trenowaniu nic nie słyszałem - mówi piłkarz, który posiada dyplom trenera II klasy. - Szkolenie piłkarzy to był jeden z moich pomysłów na zajęcie po zakończeniu kariery. Na razie jednak o tym nie myślę. Nadrabiam obowiązki służbowe [Śrutwa prowadzi firmę - przyp. red.]. Porządkuję dokumentację i powoli wychodzę na prostą. Cały czas trenuję. Ćwiczę indywidualnie, na razie nie chcę być kojarzony z żadną drużyną. Jeszcze nie teraz... - mówi piłkarz.
Jak Ruch pomagał BKS-owi
To nie pierwszy związek "niebieskich" z góralami. W latach 70. Ruch podpisał umowę o współpracy z BKS-em Bielsko-Biała. W jej wyniku w klubie z Podbeskidzia grało kilku byłych zawodników Ruchu, m.in.: Józef Gomoluch, Eugeniusz Kulik, Marek Pala i Jan Rudnow. Trenerem BKS-u był także związany z Cichą Antoni Piechniczek. Z kolei z BKS-u do Ruchu przeniósł się Czesław Maruszka.
Gazeta Wyborcza




