» Nowości
Wandale zdewastowali murawę na stadionie Ruchu Chorzów
W nocy ze środy na czwartek pseudokibice napisali na trawie farbą olejną: "Nas też chcecie się pozbyć?", a za jedną z bramek wykopali napis: "Śrutwa". Na płocie pojawiło się też kolejne hasło, tym razem: "Śrutwa zostaje w Chorzowie. Wleciał Raus!"
Na Cichej wrze od momentu, gdy stało się jasne, że Śrutwa w niebieskiej koszulce już nie zagra. Doświadczony napastnik nie znalazł uznania w oczach trenera Marka Wleciałowskiego, którego decyzję zaaprobował Mariusz Klimek, główny udziałowiec i sponsor klubu.
Z odejściem Śrutwy nie może się pogodzić wielu kibiców, dla których 35-letni napastnik był symbolem i ikoną chorzowskiej drużyny. Chuligani pierwszy raz dali o sobie znać we wtorkową noc, gdy na stadionowych murach pojawiły się napisy nieprzychylne Wleciałowskiemu i sławiące Śrutwę, m.in. "Śrutwa naszym Bogiem" i "Wleciałowski do Zabrza". Wczoraj w nocy chuligani przeszli jednak samych siebie. Zniszczyli murawę farbą olejną, a za jedną z bramek wykopali napis: "Śrutwa". Na płocie pojawiło się też kolejne hasło, tym razem: "Śrutwa zostaje w Chorzowie. Wleciał Raus!".
Pracownicy klubu byli zszokowani i zrozpaczeni tym, co zobaczyli. Szczególnie Paweł Poloczek, który dba o stan murawy. - Ten człowiek poświęca każdą wolną chwilę, by trawa była idealna. Ładnie mu podziękowano! Myślę, że pierwszy raz w Polsce zdarzyło się, że kibice sprofanowali murawę własnego klubu - denerwuje się Krzysztof Ziętek, dyrektor Ruchu.
Chuliganów nie widział portier, który spędził noc w klubie, ich czynu nie zarejestrowały też kamery. - Monitoring działał, ale chuligani wiedzieli, jak go obejść. Gdyby napisy powstały trzy albo cztery metry w jedną lub w drugą stronę, to kamera by je zarejestrowała. Jestem zdruzgotany głupotą tych ludzi. MORiS robi wszystko, by mogli oglądać mecze w przyzwoitych warunkach. Są przecież lepsze miejsca, by wykrzyczeć swoje pretensje. Można to komuś powiedzieć w twarz, na forum internetowym, ale nie można niszczyć własnego stadionu - podnosi głos Wojciech Krzystanek, wicedyrektor MORiS-u.
Gazeta Wyborcza




