» Nowości
Piłkarze Ruchu przetarli szlak na Stożek
Chorzowska drużyna od piątku przebywa na zgrupowaniu w Wiśle. W sobotę odwiedziliśmy ośrodek „Kleopatra” i sprawdziliśmy, w jakich warunkach „niebiescy” szlifują formę przed sezonem.
– Ze stworzonych nam w Wiśle warunków jestem bardzo zadowolony. W naszym wyłącznym posiadaniu mamy pensjonat wyposażony w basen i saunę. Poza tym korzystamy na treningach z pięknej hali w Istebnej, a także boiska i siłowni wiślańskiego Startu – powiedział trener Marek Wleciałowski.
Piłkarze potwierdzają jego słowa. – Jestem tu już trzeci raz na zgrupowaniu i bardzo lubię to miejsce – stwierdził Tomasz Balul, a Grzegorz Bonk dodał: – To nie ośrodek, a raczej dom mieszkalny, w którym wszystko jest do naszej dyspozycji.
Zawodnicy w chwilach wolnych mogą pograć w bilarda, piłkarzyki czy darta. Pokoje wyposażone są w telewizory, a w sali telewizyjnej pod ogromnym ekranem znajduje się cały zestaw magnetowidów i dekoderów pozwalających obejrzeć mecze na żywo lub z kasety. W stołówce każdy gracz może w razie potrzeby zrobić sobie pomiędzy posiłkami małą przekąskę lub wypić kawę czy herbatę. Z jedzeniem nikt jednak nie przesadza, bo każdy dzień na obozie rozpoczyna się od dokładnego ważenia o godz. 7.30 Później jest śniadanie i w zależności od rodzaju zajęć o godz. 9.00 lub 10.00 pierwszy trening.
W sobotnie przedpołudnie piłkarze zdobywali Stożek. Ruch jest pierwszą ekipą przebywającą na zgrupowaniu w Beskidach, więc „niebieskim” przyszło przecierać ścieżki w zaśnieżonych górach. – Kiedy schodziliśmy ze szlaku śnieg sięgał zawodnikom do pasa, a bywało, że niektórzy wpadali nawet po piersi w biały puch – opowiadał trener Wleciałowski. Asystenta szkoleniowca zapytaliśmy kto był najlepszym „góralem” w ekipie? – Weszliśmy na górę całą grupą i również razem z niej zeszliśmy. W piłce to bardzo ważne, żeby uczyć zawodników działania zespołowego – odpowiedział Tomasz Fornalik.
Zawodnicy czuli w nogach ten marszobieg, choć najbardziej doświadczony stażem w chorzowskiej ekipie Ryszard Kołodziejczyk widząc zbolałe miny piłkarzy tylko kręcił głową. – Jak ja zaczynałem grać w piłkę na zimowych obozach pracowało się jeszcze ciężej. My biegaliśmy po Tatrach i to często z dodatkowymi obciążeniami – wspominał 42-letni trener bramkarzy Ruchu.
Przed obiadem większość zawodników odpoczywała w pokojach czytając lub po prostu śpiąc. Pierwszy zimowy nabytek Ruchu Grzegorz Baran zabrał się za studiowanie wydanej właśnie autobiografii Jerzego Dudka. – W lecie byłem przez miesiąc na testach w Cracovii, gdzie gra już mój starszy brat Arek, ale miałem jeszcze ważny kontrakt z Górnikiem Wieliczka i z transferu nic nie wyszło. Po zakończeniu rundy jesiennej skontaktował się ze mną pan Albin Mikulski i zaprosił na grudniowe sparingi Ruchu z Odrą Opole i Gawinem Królewska Wola. Wypadłem w nich na tyle dobrze, że podpisałem z Ruchem 1,5-roczny kontrakt – powiedział Grzegorz Baran.
Po obiedzie trener Wleciałowski zaprosił zawodników do obejrzenia meczu ligi angielskiej Liverpoolu z Tottenhamem. – Zupełnie inaczej ogląda się takie spotkanie wspólnie, bo wtedy można zwrócić zawodnikom uwagę na rozmaite niuanse decydujące o rozwoju sytuacji na boisku – powiedział Wleciałowski, który zaraz po zakończeniu transmisji zabrał swoich podopiecznych na popołudniowy trening w hali w Istebnej.
Zaplanowana na 19.00 kolacja wszystkim smakowała, ale to nie był koniec sobotnich zajęć, bowiem o godz. 21.00 gracze „niebieskich” podzieleni na dwie grupy mieli jeszcze trening indywidualny w basenie. Ruch przebywać będzie w Wiśle do soboty 21 stycznia i każdy dzień zgrupowania będzie równie intensywny. Wszyscy jednak wierzą, że wykonana zimą praca zaowocuje dobrym przygotowaniem do wiosennej rundy drugoligowych rozgrywek.
Dziennik Zachodni




