» Nowości
Rozmowa z Grażvydasem Mikulenasem, który trenuje z Ruchem Chorzów
- Patrzę na te ściany, podziwiam puchary, czternaście gwiazdek symbolizujących czternaście tytułów mistrza Polski. Byłoby fajnie tworzyć historię tej drużyny - uśmiecha się napastnik z Litwy
33-letni Mikulenas jest dobrze znany polskim kibicom. Reprezentował barwy Polonii Warszawa (mistrzostwo Polski), GKS-u Katowice, Wisły Płock, Radomiaka, a ostatnio Kujawiaka Włocławek. Jest też mistrzem Litwy w barwach Żalgirisu Wilno i Chorwacji z drużyną Croatii Zagrzeb. Z zespołem FK Ventspils zdobył Puchar Łotwy. Wczoraj pierwszy raz trenował z "niebieskimi".
Ruch Chorzów potrzebuje „zabijaków”, którzy wywalczą dla klubu ekstraklasę. Tymczasem Pan ma już w kolekcji tytuły mistrza trzech krajów. Skąd Pan jeszcze bierze motywację do gry?
Grażvydas Mikulenas: Po prostu kocham piłkę. To mój sposób na życie. Źródło utrzymania. Jestem profesjonalistą, każdemu klubowi oddaję się bez reszty.
Przed przyjazdem do Chorzowa zajrzał Pan do internetu, żeby poczytać o znakomitej historii Ruchu?
- Nie musiałem. Przyjeżdżałem tutaj z innymi drużynami nieraz. Patrzę na te ściany [rozmawiamy w klubowej kawiarence - przyp. red.], podziwiam puchary, czternaście gwiazdek symbolizujących czternaście tytułów mistrza Polski. Byłoby fajnie tworzyć historię tej drużyny.
Co stoi na przeszkodzie?
- Warunki kontraktu mam właściwie ustalone. Rozmawiałem o tym z dyrektorem Krzysztofem Ziętkiem, to on skontaktował się ze mną jako pierwszy. Mam jeszcze półroczną umowę z Kujawiakiem, ale dostałem zapewnienie, że zostanie bez problemu rozwiązana. We Włocławku ostatnio dużo się dzieje. Klub miał zostać przeniesiony do Bydgoszczy, potem rozmowy zostały przerwane. Czekam jeszcze na rozwój wypadków. Chcę z Ruchem pojechać na zaczynający się w piątek obóz do Wisły.
Jakie nadzieje wiąże Pan z grą w Ruchu?
- Zespół ma dziewięć punktów straty do zespołów, które są na miejscach premiowanych awansem do ekstraklasy. Z jednej strony to dużo, z drugiej do odrobienia. Grając w Radomiaku, po rundzie jesiennej wszyscy skazywali nas na spadek, przepracowaliśmy ciężko zimę i wiosną pięliśmy się w górę tabeli. To możliwe. Teraz żałuję, że grając we Włocławku, strzeliłem Ruchowi gola (śmiech).
Śląscy kibice pamiętają Pana z gry w GKS-ie Katowice.
- To był dobry czas. Szkoda tylko, że wciąż mi są winni pieniądze. Już ich nie odzyskam....
Pana znak firmowy to nie tylko bramki, ale i długie włosy. Kiedy zaczął Pan je zapuszczać?
- Po ślubie, czyli... 11 lat temu. Żona chciała (śmiech).
Ciągle żyje Pan na walizkach. Nie tęskno za Litwą?
- Tęskno. Żona Ewelina i trójka dzieci: 10-letnie Kornelia, 5-letnia Emila i 3-letni Mejnardas zostali w Wilnie. Odwiedzam ich, kiedy tylko mogę. To jednak nie to samo, co życie razem. Traktują mnie trochę jak gościa. Kiedy już przyzwyczają się do mojej obecności, to muszę wyjeżdżać.
Z Pana to już taki pół-Polak.
- Można tak powiedzieć. Czasami lepiej czuję się w Polsce niż u siebie. Na Litwie najbardziej drażni mnie nasza telewizja, a właściwie poziom programów, jakie tam prezentują. Ostatnio oglądałem litewskiego "Idola", w porównaniu z polskim był żenujący.
Selekcja trwa
Z drużyną Ruchu po raz pierwszy trenował też wczoraj Jerzy Wojnecki, 31-letni obrońca, który podobnie jak Mikulenas grał ostatnio w Kujawiaku. - Jestem wolnym zawodnikiem i kontrakt mogę podpisać w każdej chwili - podkreśla zawodnik. - Trzy razy awansowałem już do ekstraklasy - dwa razy z Orlenem Płock i raz z Arką Gdynia. Przynoszę moim drużynom szczęście - żartował. Działacza liczą, że do zespołu dołączy jeszcze Adam Majewski, kolejny piłkarz Kujawiaka. Marek Wleciałowski, trener Ruchu, chce się przyjrzeć testowanym piłkarzom na kilku najbliższych zajęciach. - Znam ich możliwości. Chcę jednak zobaczyć, czy są chętni do pracy, jaki w nich drzemie potencjał - mówi szkoleniowiec.
Prawdopodobnie w środę Ruch rozegra treningową gierkę na boisku ze sztuczną trawą przy ulicy Lompy. Działacze Ruchu liczą, że klub jednak pozyska Tomasza Księżyca z Górnika Wieliczka. - Rozmowy na razie utknęły w martwym punkcie, ale to nie znaczy, że się zakończyły - mówi Mirosław Mosór, dyrektor klubu. - Kadra Ruchu nie jest zamknięta. Selekcja trwa. Przez najbliższe dni, tygodnie na treningach może się jeszcze pojawić wielu nowych piłkarzy - dodaje Wleciałowski.
Gazeta Wyborcza




