» Nowości
Mariusz Klimek: Gra zespołu w rundzie jesiennej to skandal!
Mariusz Klimek, główny udziałowiec Ruchu, ma dość! Ale nie piłki nożnej, tylko beznadziejnych piłkarzy. Zapowiada budowę nowej drużyny, której będzie się bała cała druga liga!
Który to już raz... Kończy się runda jesienna i w Chorzowie zaczyna się czas rozliczeń. Tym razem wydaje się jednak, że miarka się przebrała.
Wojciech Todur: Nie czuje się Pan oszukany? Zamiast walki o awans jest miejsce w gronie drużyn zagrożonych spadkiem do III ligi.
Mariusz Klimek: To jest skandal! Postawa piłkarzy jest dla mnie zupełnie niezrozumiała. Czuję się rozgoryczony. Miało być dziesięć punktów w czterech ostatnich meczach, a są cztery. Nie chcę oglądać drużyny, w której walczy tylko czterech piłkarzy. Większość bramek tracimy w ostatnich minutach meczu i pierwszej połowy. Przeprowadziłem analizę - w tym okresie straciliśmy aż 70 procent goli. Zadziwia mnie nonszalancja i beztroska piłkarzy. Jeżeli raz stracę równowagę na śliskim stopniu, to następnym razem omijam go szerokim łukiem. A oni inaczej! Ciągle popełniają te same błędy.
Może brakuje im sił?
- Nie brakuje. Widziałem wyniki badań. Były rewelacyjne. Zastanawialiśmy się nawet, jak przekuć wytrzymałość na szybkość. Zespołowi brakuje konsekwencji. To jest pięta achillesowa tej drużyny. Ci piłkarze boją się wygrywać. Gdy prowadzą 2:0, nie potrafią strzelić trzeciego gola i dokończyć dzieła.
Wraca też problem „szatni”. Piłkarze znowu sprowadzają słabą grę drużyny do konfliktów personalnych.
- Zawodnicy są bardzo wyczuleni na zaangażowanie w grę kolegów z drużyny. Jeżeli w zespole są piłkarze, którzy podeszli do swoich obowiązków mało profesjonalnie, to zaraz się odbija na szatni. Powiem tylko tyle, że zaskoczyła mnie obecność Piotra Petasza [wcześniej został przesunięty do rezerw - przyp. red.] w spotkaniu z Podbeskidziem.
Ma Pan pomysł, jak temu zaradzić?
- Podejmę wyzwanie jeszcze raz. Wzmocnimy zespół. I to potężnie! Interesują mnie piłkarze, którzy będą stanowić o sile i obliczu drużyny. Nie chcę kolejnych elementów nudnej układanki. W kadrze zajdą duże zmiany. Być może pożegnamy nawet ośmiu piłkarzy. Mówimy stanowcze "nie", zawodnikom, którzy tracą frajerskie bramki.
Czy czas trenera Dariusza Fornalaka dobiegł końca?
- Nigdy nie zwolnię trenera na łamach prasy. Nie wiem, jakie będą dalsze losy trenera, bo nie zadecyduję o tym tylko ja, ale cały zarząd. Trener przygotowuje teraz analizę gry zespołu w rundzie jesiennej. Zapoznamy się z nią i do końca tygodnia podejmiemy decyzje.
Marek Wleciałowski, który jest przymierzany - głównie przez media - do zastąpienia trenera Fornalaka, zdradził, że rozmawiał z Panem także o Ruchu.
- Nie zaprzeczam, nie potwierdzam. Spotykamy się, rozmawiamy, bo się dobrze znamy. Razem graliśmy w Stadionie Śląskim Chorzów. Nie potrafię jednak dziś powiedzieć, czy coś z tego wyniknie.
Kolejny problem, który pewnie zdziwi kibiców, to Edward Lorens, czyli pełnomocnik zarządu do spraw szkoleniowych. Z szatni dobiegają niepokojące sygnały, że zespół go nie akceptuje.
- Też to do mnie dotarło. Edward Lorens miał być człowiekiem, który "uporządkuje" szatnię... Ma też drugie, nie wiem, czy nie ważniejsze zadanie - szukać nowych zawodników, którzy wzmocnią zespół. Zaręczam, że ma do tego rękę.
Załóżmy, że zdecyduje się Pan na zmianę trenera, a nowy szkoleniowiec postawi warunek - nie chcę pomocy pełnomocnika zarządu. Co Pan zrobi?
- Jeżeli zdecyduję się na takiego trenera, to muszę stworzyć mu takie warunki pracy, jakich sobie życzy. Na pewno byłby to problem.
Sportowa Spółka Akcyjna Ruch zwiększa kapitał o 1,5 mln zł. Walne zebranie akcjonariuszy odbędzie się dziś.
Gazeta Wyborcza




