» Nowości
Odwołanie pojechało
Ruch Chorzów wysłał wczoraj pismo do Komisji Odwoławczej (już nie Najwyższej) przy PZPN w sprawie kar nałożonych przez Wydział Dyscypliny w ubiegły czwartek. Przypomnijmy, że chodzi o odebranie klubowi z Cichej sześciu punktów w rozgrywkach II ligi oraz nałożenie 14-miesięcznego zakazu transferów.
– Jakimi argumentami się posłużyliśmy? Podstawowym był ten, że spółka działa pół roku, że dopiero budujemy jej finansowe fundamenty i że stopniowo spłacamy długi, jakie przejęliśmy po stowarzyszeniu – mówi dyrektor klubu, Krzysztof Ziętek. – Ale żądanie, by natychmiast uregulować nasze zobowiązania, które zbierały się przez lata, zwyczajnie przerasta nasze możliwości.
Jak realna w tym kontekście jest obawa przed tym, że przebywający obecnie w Chinach główny udziałowiec spółki, Mariusz Klimek, zechce zrezygnować z utrzymywania klubu?
– Aż tak wielkiego zagrożenia nie ma – dodaje dyrektor Ziętek. – Ale takie decyzje PZPN odstręczają innych potencjalnych sponsorów klubu, z którymi wciąż prowadzimy rozmowy. Jest też problem, jak rozmawiać z kilkunastoma młodymi ludźmi w szatni, którzy słyszą, że klub jest karany głównie dlatego, że takie właśnie są „nastroje społeczne”.
W przeddzień kary nałożonej na Ruch przez Wydział Dyscypliny, na Cichej podpisano kontrakt z dwoma kolejnymi zawodnikami: Tomaszem Owczarkiem (przyszedł z Korony Kielce) i Przemysławem Łudzińskim (Amica Wronki). Czy będą mogli grać? – W PZPN słyszę dwie sprzeczne opinie na ten temat. Jedni mówią, że ci piłkarze nie będą mogli występować w niebieskich barwach, inni, że przecież stało się to jeszcze przed decyzjami o wspomnianych sankcjach, więc sprawy nie ma. Lecz tak czy owak, trzeba będzie im płacić, bo przecież podpisaliśmy umowę o pracę – denerwuje się Ziętek.
Pozostaje liczyć na to, że Komisja Odwoławcza zbierze się szybko i pochyli się nad argumentami klubu.
Mirosław Mosór, dyrektor sportowy Ruchu, który zawiózł wczoraj do Warszawy pismo z odwołaniem, uczestniczył w posiedzeniu Wydział Gier PZPN. Sprawa Owczarka i Łudzińskiego nie była na nim rozpatrywana. – Mam jednak nadzieję, że zostanie potraktowana priorytetowo i już w najbliższym meczu ze Szczakowianką obaj będą mogli zagrać – powiedział Mosór.
Dziennik Zachodni
Dodał: Mishtall, dnia 17.08.2005, 10:50 :: komentarze []



