Ruch Chorzów - chorzowska piłka nożna

RuchChorzow.com - największy serwis piłkarski o Niebieskich

» Nowości

Wywiad z Tadeuszem Bartnikiem

Dzisiaj prezentujemy Wam wywiad przeprowadzony przez nas z Tadeuszem Bartnikiem, defensorem Ruchu Chorzów.

Tadeusz Bartnik w meczu kontrolnym przeciwko Podbeskidziu Bielsko-Biała rozegrał całe 90 minut i był wyróżniającą się postacią defensywną „Niebieskich”.

Mishtall: Występował Pan w GKS Katowice, jakby Pan po krótce ocenił miniony sezon?

Tadeusz Bartnik: Pierwsza runda była średnio udana, ze względu na to, że zespół grał słabo, a ja grałem niewiele. Druga runda była naprawdę bardzo dobra, miałem dobrą dyspozycję fizyczną, stworzył się zespół w Katowicach i to miało przełożenie na wyniki, udało się strzelić kilka bramek, także naprawdę z rundy wiosennej jestem bardzo zadowolony.

3 gole strzelone w poprzednim sezonie w I lidze przez obrońcę to dobry wynik.

- Trzeba mieć dużo szczęścia. Na pewno dyspozycja fizyczna na to pozwalała, bo wtedy wszystko wychodzi, jak nie ma tej dyspozycji to co by się nie zrobiło to jest źle, a jak jest to udaje się wszystko i poniekąd tak było. Trochę szczęścia i dobre zagrania kolegów i na pewno może trochę jakichś tam umiejętności, chęci wielkiej, ambicji, gry do końca i walki do końca i to powodowało, że udało się strzelić tyle bramek. A można było i nawet więcej.

Lubi Pan włączać się w akcji ofensywne?

- Różnie, jak jest siła i możliwość to jak najbardziej, aczkolwiek wolę przede wszystkim, żeby na boisku był porządek i jeżeli ma się odbyć to kosztem mojej gry ofensywnej to wolę poświęcić się defensywie i temu żeby wynik był korzystny dla zespołu a niekoniecznie to żebym ja się pokazywał, czy strzelał bramki. Dla mnie jest to rzecz drugorzędna, najważniejsze dla mnie jest to żeby zespół grał dobrze w defensywie i był w miarę poukładany.

Jaki okres w Pańskiej karierze najlepiej pan wspomina?

- Na pewno było kilka takich okresów, w których ta dyspozycja była dobra i to te najmilej wspominam kiedy gra cieszyła, kiedy dobra dyspozycja miała przełożenie na wynik drużyny, a no po krótce ostatnie pół rundy, mimo że zespół skończył jak skończył, ale jak mówię przyniosło mi to wiele satysfakcji i również sama gra i to mnie cieszy.

Jakie oprócz Ruchu inne kluby ubiegały się o Pana?

- No ubiegały to może za dużo powiedziane. Rozmawiałem z Piastem Gliwice, rozmawiałem również z kilkoma innymi z poza regionu, ale wszystkie te rozmowy były w sumie ucięte zaraz na początku bo chciałem najbardziej zostać tutaj na Śląsku, także w grę wchodziły albo Katowice, albo Piast Gliwice, albo Ruch Chorzów.

Co skłoniło Pana do podpisania kontraktu akurat z Ruchem? Dobre warunki kontraktowe?

- Przede wszystkim to, że w Katowicach bardzo źle według mnie się działo, to była główna przyczyna tego i gdyby było światełko w tunelu tam dla zespołu Katowic i gdybym widział, że jest szansa na poukładanie tam drużyny i zmontowanie czegoś korzystnego to prawdopodobnie zostałbym w Katowicach, ale uważałem, że nie powinienem tego robić z tego właśnie względu, że nic dobrego się tam nie kroi i szukałem wyjścia alternatywnego. Najbardziej korzystne okazało się dla mnie przynajmniej w tamtym momencie to, żeby przyjść do Ruchu i taki krok poczyniłem i mam nadzieję, że przemyślane to było. Wiele nieprzespanych nocy decyzja była podjęta mam nadzieję że na podstawie jakichś logicznych przesłanek i mam nadzieję, że nie będę tej decyzji żałował.

Jest Pan obrońcą, z której strony najwygodniej się Panu gra?

- Najwygodniej z lewej strony, aczkolwiek z prawej strony mogę również występować i tam gdzie widzi mnie trener i gdzie można mnie wykorzystać to ja mówię, poddaję się temu i chcę żeby moja osoba była jak najlepiej spożytkowana dla zespołu.

Jakie są największe atuty Tadeusza Bartnika?

- Trudno mi mówić o atutach. Jak jest dobra dyspozycja to uważam, że mogę grać. Przede wszystkim, że czytam grę, że potrafię przecinać różnego rodzaju akcje, widzieć co się dzieje na boisku i może samym ustawieniem czasami prowokować przeciwnika do jakiegoś grania, błędnego grania, czy takiego które będzie dla naszej drużyny korzystne, ale uważam, że przede wszystkim są to cechy ambicjonalne, czyli ambicja i walka do końca. Natomiast na temat czysto piłkarskich cech uważam, że wszystkie są do wielkiego poprawienia i pracuję nad tym, żeby wyeliminować wiele mankamentów, które na pewno w grze są.

Czy zgadza się Pan z twierdzeniem, że do Chorzowa powinni być sprowadzani ludzie ze Śląska, aby móc poważnie myśleć o powrocie do Ekstraklasy?

- Myślę, że to już jest bardzo uproszczony sposób myślenia. Myślę, że zawodnicy przede wszystkim o jak najwyższym poziomie piłkarskim, to jest decydujące. Oprócz tego jeszcze charakter też powinien mieć coś do powiedzenia, czyli zawodnicy, którzy poświęcą się klubowi mimo, że nie mają rodowodu regionalnego jakiegoś. Także dla mnie to nie ma znaczenia czy przychodzą zawodnicy ze Śląska czy poza Śląska. Ważne jest to jak ambitnie ktoś podchodzi do wykonywanych obowiązków i to jest decydujące, a oczywiście najlepiej żeby zawodnicy mieli jak najwyższe umiejętności.

Obawia się Pan pierwszego ligowego meczu w niebieskich barwach?

- Jest to zawsze niewiadoma, ale obawiać się? Nie nie obawiam się. Wiele razy występowałem w nowych zespołach i obawa jest taka, żeby się jak najlepiej zaprezentować, ale to jest jakaś część naszego zawodu, jest to wkalkulowane i tutaj na strach i obawę nie może być jakiegoś wielkiego miejsca. Trzeba wykorzystać tą tremę, która jest dla mobilizacji, natomiast nie do jakichś destrukcyjnych odczuć.

Już za miesiąc derby z GKS. Ma Pan coś do udowodnienia w tym spotkaniu katowickim działaczom lub kibicom?

- Nic nie mam do udowodnienia. Będę grał jak najlepiej dla drużyny, w której występuję i żadnych podtekstów tutaj nie szukam, życzę Katowicom jak najlepiej i nie mam tutaj do tej drużyny żadnych negatywnych odczuć i nastawienia.

Jaka atmosfera panuje wewnątrz klubu i jak przyjęli Pana inni zawodnicy?

-Z wieloma zawodnikami grałem, wielu zawodników znam z boiska. Tak samo jest jak mówię, w każdym klubie, do którego się przychodzi, że są zmiany, są nowi zawodnicy i zawodnicy są do tego przyzwyczajeni i nie ma tutaj jakiejś zamkniętej kasty, która nie dopuszcza zawodników z zewnątrz. Połowa drużyny praktycznie się zmieniła także to wymusza również zachowanie zawodników z wewnątrz, którzy muszą być otwarci i myślę, że tacy byli.

Czy wyznaczył już Pan sobie jakieś cele na nowy sezon?

- Jak najlepsza gra, moja i zespołu.

Poprzedni Pana klub GKS Katowice spadł z Ekstraklasy, czy odszedł Pan z Katowic ze względu na poziom gry zespołu, czy z innych przyczyn?

- Poziom gry był zaskakująco dobry mimo spadku. Gdyby zespół został w składzie w jakim grał w I lidze myślę, że można było by walczyć gdzieś w czołówce II ligi. Natomiast cały zespół się rozsypał praktycznie. Także ze względów przede wszystkim organizacyjnych i personalnych uznałem, że będzie ciężko o dobry wynik. Dlatego zdecydowałem się na krok i odejście.

Pożegnanie z drużyną było raczej miłe?

- Nie, nie było miłe dlatego, że ciężko było pożegnać się z kolegami, z którymi się dobrze rozumiałem i których darzyłem dużą sympatią, także naprawdę przychodziło to z dużym trudem.

Jakie były początki Pana kariery piłkarskiej?

- Zaczynałem może nie karierę, ale tą przygodę z piłką zaczynałem w Poznaniu, kilkanaście lat grałem jako junior od najniższych klas rozgrywkowych w Olimpii Poznań później w Lechu. Tam jest mój rodowód, natomiast później zacząłem jeździć po kraju i szukać miejsca w II-ligowych drużynach, chociaż pierwsze mecze rozegrałem w pierwszej lidze w Lechu Poznań, a potem był Hetman Zamość, był KS Myszków, było Aluminium Konin, był GKS Katowice i w tej chwili jest Ruch Chorzów.

Zamierza Pan się związać z Ruchem długoterminowo, czy Ruch to tylko „poczekalnia” na inne, lepsze i ciekawsze oferty z innych klubów?

- Ja wiążę swoją najbliższą przyszłość ze Śląskiem, dlatego przychodząc do tego klubu bardzo mi zależy żeby w tym klubie było jak najlepiej, żeby zespół miał jak najlepsze wyniki, żebym ja się wkomponował jak najlepiej w atmosferę tutaj panującą i zespół i chciałbym tutaj zostać jak najdłużej.

Trener Dariusz Fornalak jest młodym i niedoświadczonym jeszcze trenerem. Czy myśli Pan, że zdoła on w nadchodzącym sezonie powalczyć z Ruchem o inne cele niż tylko utrzymanie?

- Jest jedno miejsce, które weryfikuje wszystkie takie zapowiedzi, to jest boisko i to boisko zadecyduje o co będziemy walczyli, także czekam na pierwsze mecze i myślę, że to one pokażą gdzie nasze miejsce będzie.

Co wg Pana należy zmienić w klubie, żeby sytuacja uległa poprawie?

- Myślę, że potencjał zawodniczy jest w tej chwili, dlatego trzeba by troszeczkę spokoju, na pewno rozważnych decyzji, żadnych gwałtownych, pozwolić temu zespołowi na zgranie się, bo to przy takiej wymianie kadry jest najważniejsze, żeby zawodnicy się poznali, żeby sobie zaufali, żeby wiedzieli na co kogo na boisku stać i w jaki sposób najlepiej z kim grać. Także, myślę, że zespół przede wszystkim musi się poznać, mamy mało czasu, ale miejmy nadzieję, że zaczniemy robić punkty, nabierzemy pewności i będzie się to przekładało na dobry wynik drużyny. Także najważniejsze w tej chwili jest to, żeby zacząć od początku w miarę dobrze i zacząć zdobywać punkty.

Kto wg Pana w przyszłym sezonie będzie najpoważniejszym kandydatem do awansu?

- Zapowiada się, że może to być Jagiellonia Białystok, że pewnie Zagłębie Sosnowiec, aczkolwiek ja mówię to boisko wszystko pokaże. Przed sezonem jest 11-12 chętnych do gry w Ekstraklasie, nikt nie myśli o tym, żeby grać o niższe cele, natomiast potem wszystko się okazuje gdzie jest czyje miejsce w szeregu.

Kibice i trener zarzucali napastnikom brak skuteczności w zeszłym sezonie. Czy po rozegranych już kilku sparingach, chociażby na zgrupowaniu poprawiła się skuteczność i możemy być spokojni o napastników?

- Nie mnie to oceniać. Dzisiejszy sparing pokazał, że było kilka dogodnych sytuacji, nie udało się ich wykorzystać. Myślę, że pomocnicy robią bardzo dużą robotę, wypracowują sytuacje. Kwestia tego kiedy zaczniemy strzelać bramki i miejmy nadzieję, że się to nadarzy w lidze, także jest jeszcze trochę czasu. Te wyniki, które w tej chwili są osiągane, patrzyłbym na nie troszeczkę przez palce ze względu na to, że cały czas jednak nie jedziemy trybem meczowym tylko trybem przygotowawczym do sezonu i oprócz ciężkich treningów są w to wplecione sparingi. Jednak te sparingi nie są grane na świeżości, nie one są w tej chwili najważniejsze, najważniejsze jest to żeby zacząć dobrze wtedy kiedy trzeba będzie, czyli jak się zacznie liga.

Pańskie zainteresowania poza piłką nożną?

- Piłka pochłania absolutnie całe moje życie i patrzę przez nie praktycznie przez pryzmat piłki, oprócz tego mam tam jakieś swoje zamiłowania. Uwielbiam gry komputerowe, oprócz tego muszę poświęcić się trochę nauce, żeby rozwijać siebie jeszcze jakoś poza boiskiem, bo wiadomo gra się na jakimś określonym poziomie, nie pozwoli to na pewno na zapewnienie sobie życia później dlatego trzeba myśleć także trochę o przyszłości.

Pana idol piłkarski?

- Nie mam jakichś specjalnie osób. Bardziej jestem skłonny do tego, żeby podziwiać styl gry jakichś zespołów. Podziwiam zespoły, które grają grę defensywną i przede wszystkim bardzo konsekwentną. Natomiast zawodnicy to w tej chwili jest rzecz drugorzędna, najważniejsi są trenerzy i to bardziej ku nim bym się skłaniał jako przy ludziach, którzy decydują o obliczu piłki w tej chwili.

Dodał: Mishtall, dnia 20.07.2005, 19:39 :: komentarze []
 

Zmiany

• 10.11.06
Nowe Zdjęcie -
Kibicki

• 01.11.06
Nowa Sonda -
Sonda

• 31.10.06
Nowe zdjęcia -
Graffiti

• 21.10.06
Ruch - Stal -
Fotogaleria

Poprzedni mecz

Następny mecz

Tabela

Sonda

W którym meczu Ruch zapewni sobie utrzymanie ?
 
 
 
Wyniki

Artykuły

Fotoreportaże

 
 
 
Copyright © 2004-2007 RuchChorzow.com. Wszelkie Prawa Zastrzeżone. Sponsor serwisu - bet-at-home.com