» Nowości
Wysłali, nie wysłali?
Dziś miała się zebrać Komisja PZPN d.s. drugoligowych licencji. – I rzeczywiście się spotkamy, ale ponieważ kilku naszych członków ma zaplanowane ważne zajęcia to posiedzenie uznajemy za nieoficjalne. Kolejne licencyjne decyzje podejmiemy w piątek – zapowiada szef tego gremium, Henryk Apostel.
W gronie ośmiu klubów, których wnioski bądą rozpatrywane znajdują się GKS Katowice, Piast Gliwice, Ruch Chorzów i Polonia Bytom. Przypomnijmy, że podczas pierwszego posiedzenia tego gremium, 1 lipca, wniosek pierwszego z tych klubów jeszcze do Warszawy nie dotarł, a pozostałe trzy zostały poproszone o uzupełnienie dokumentacji.
– I ta trójka stopniowo się z tego zadania wywiązuje, przy czym Piast zamknął już swój wniosek i chyba nie ma się czego obawiać. Natomiast z Katowic wciąż nic nie otrzymaliśmy – nieoczekiwanie oznajmiła wczoraj Ewa Szydłowska, która w siedzibie PZPN kompletuje licencyjną dokumentację.
Przypomnijmy, że prezes GKS Piotr Dziurowicz, po pierwszym posiedzeniu Komisji, zapewniał, że wszystkie materiały wysłał, a winy za opóźnienie należy upatrywać w funkcjonowaniu poczty.
– Nie będę komentował wypowiedzi pracowników PZPN. Wysłaliśmy dokumenty, mamy na to potwierdzenie, zresztą gościliśmy na stadionie członków Komisji Licencyjnej oglądających infrastrukturę i oni twierdzili, że widzieli nasz wniosek. Co więcej, ja również rozmawiałem wczoraj z panią Szydłowską i nie wspomniała mi, że naszych papierów wciąż w Warszawie nie ma. Sprawa jest co najmniej dziwna – twierdzi prezes Dziurowicz.
Jeśli jednak wniosek Katowic nie wpłynie lub będzie opatrzony datą późniejszą niż 30 czerwca, wówczas klub zostanie potraktowany w taki sposób, jak gdyby w pierwszym podejściu jego prośba o licencję została odrzucona.
Inaczej czyli tak samo
Od 1 lipca Polski Związek Piłki Nożnej przyjął nową interpretację przepisów gry, wprowadzoną przez FIFA. Najważniejsza zmiana – obok zapisu o dwumetrowej odległości jaka musi dzielić najbliższego piłkarza rywali od zawodnika wykonującego wrzut z autu – zdaniem PZPN dotyczy spalonego.
W oryginale zapis ten brzmi następująco: Zawodnik jest spalony dopiero w momencie, gdy zagra lub dotknie piłki podanej lub dotkniętej przez współpartnera. Sędzia asystent musi wstrzymać się z sygnalizacją do momentu, gdy znajdujący się na spalonym i biegnący za piłką zawodnik dotknie lub zagra piłki.
Co oznacza on w praktyce?
Robert Setla, śląski sędzia drugoligowy: Najkrócej mówiąc... to samo, co dotychczas, tylko UEFA trochę inaczej to sformułowała! Jedyna zasadnicza różnica dotyczy tego, że przy ustalaniu spalonego bierze się pod uwagę części ciała „wystające” w kierunku linii bramkowej za obrys obrońców, ale tylko te, którymi można grać. Jeśli więc obaj, atakujący i broniący, mają nogi w jednej linii, decyduje ułożenie piersi czy głowy, ale już nie ręki, która dotychczas też mogła być przyczyną spalonego.
Dziennik Zachodni
Dodał: Red, dnia 12.07.2005, 10:04 :: komentarze []



