Krzysztof Chrobak: - Gratuluję trenerowi drużyny i
działaczom Ruchu utrzymania w lidze. No nie ukrywam, że z
jednej strony marzył mi się baraż z Ruchem, a z drugiej strony
ubolewałem nad tym, bo mam wielką sympatię do tego klubu i nie
ukrywam, że byłbym na swój sposób nie szczęśliwy gdyby się
stało im nieszczęście. Sercem byłem również z własnym
zespołem. Jestem bardzo zadowolony po dzisiejszym meczu i jest
to dla tego zespołu i dla tych ludzi, którzy grali u mnie i
jest to dla nich wielkie przeżycie rozegranie meczu przy takim
stadionie, przy takiej widowni z tak renomowaną drużyną. Tym
większe, że ten mecz wygraliśmy. Myślę, że zespół w tym
dwu meczu zaprezentował się pozytywnie, nie udało się, co
prawda awansować, ale jestem dumny z tych chłopców.
Dariusz Fornalak: - Ja nigdy nie mówiłem, że marzyłem
o grze ze Zniczem Pruszków. Podkreślałem, że z każdym
przeciwnikiem, z którym będziemy grać, z każdym będziemy
musieli walczyć i będziemy musieli zostawić wszystko, co mamy
na boisku żeby móc go pokonać. To się potwierdziło,
graliśmy ze Zniczem Pruszków z zespołem, który postawił
bardzo wysokie wymagania, ale niestety w naszej drużynie
zabrakło piłkarzy i wydaje mi się, że to jest powód tego,
że ten mecz dzisiejszy tak wyglądał. Jedyne brawa dla
wspaniałej publiczności, która stworzyła niezapomniane
widowisko, widowisko piłkarskie akurat z naszej strony było
mierne. Cieszę się, że cel osiągnęliśmy, cel minimum
utrzymanie w lidze. Nie jest to dla nas sukces na pewno, dla
takiego klubu jak Ruch to nie może być sukces.
Teraz wybieram się w góry na 5 dni. Muszę zdecydowanie się
wyciszyć. Spotykamy się w środę 29 czerwca. Mamy 2 dni, czyli
29 i 30 na decyzje personalne. Niektórym zawodnikom kończą
się kontrakty, niektórzy te kontrakty mają dłuższe, ale nie
znaczy to, że będą tutaj dalej. Decyzje i tak będą należeć
do szefów spółki. Myślę, że wszyscy ten tydzień wytrzymamy
i decyzje będą podjęte do końca miesiąca.Teraz wybieram się
w góry na 5 dni. Muszę zdecydowanie się wyciszyć. Spotykamy
się w środę 29 czerwca. Mamy 2 dni, czyli 29 i 30 na decyzje
personalne. Niektórym zawodnikom kończą się kontrakty, niektórzy
te kontrakty mają dłuższe, ale nie znaczy to, że będą tutaj
dalej. Decyzje i tak będą należeć do szefów spółki.
Myślę, że wszyscy ten tydzień wytrzymamy i decyzje będą
podjęte do końca miesiąca.
|
Kibice Ruchu w środowy wieczór przyszli oglądać dobre
widowisko w wykonaniu swoich pupili. Nikt się nie spodziewał
jednak takiego horroru. Wszyscy piłkarze jak i kibice czekali
tylko na zakończenie spotkania, gdy po golu Zubrzyckiego na
Omedze widniał rezultat 0:2!
Na mecz w Chorzowie przyszło 9 tysięcy kibiców. Zarząd
chciał się zrehabilitować za słabe wyniki w tym sezonie i
wpuścił wszystkich kibiców za darmo. Jedynie główna trybuna
była do dyspozycji kibiców z karnetami oraz dziennikarzy.
Pomimo dwubramkowej porażki Kibice pokazali się ze znakomitej
strony. - Jedyne brawa dla wspaniałej publiczności, która
stworzyła niezapomniane widowisko, widowisko piłkarskie akurat
z naszej strony było mierne. – mówi po meczu niezadowolony
trener Fornalak.
Wśród widzów był również obrońca Odry Wodzisław Wojciech
Grzyb. - Mam bardzo krótki urlop, bo w przyszły poniedziałek
rozpoczynamy przygotowania. Mimo to musiałem przyjść na ten
mecz, a już w czwartek wyjeżdżam na trzy dni do Wisły - mówił
Grzyb, który kibicuje "niebieskim". Większą uwagę
wzbudził szkoleniowiec Widzewa Łódź Stefan Majewski. - Nie
jestem tu z powodu... Radosława Majewskiego. To nie jest nikt z
mojej rodziny - śmiał się trener łódzkiej drużyny. -
Przyjechałem, aby zobaczyć w akcji Ruch, który w pierwszej
kolejce nowego sezonu spotka się z moją drużyną. Chorzowianie
nie mogą przecież stracić zaliczki z Pruszkowa - dodał już
na serio Majewski.
Wszyscy kibice spodziewali się dużego naporu ze strony
chorzowian, lecz ku ich zdziwieniu atakowała drużyna z
Pruszkowa. - Jestem bardzo zadowolony po dzisiejszym meczu i jest
to dla tego zespołu i dla tych ludzi, którzy grali u mnie i
jest to dla nich wielkie przeżycie rozegranie meczu przy takim
stadionie, przy takiej widowni z tak renomowaną drużyną. Tym
większe, że ten mecz wygraliśmy. – cieszył się trener
gości Krzysztof Chrobak. Nie krył jednak sympatii do Ruchu - No
nie ukrywam, że z jednej strony marzył mi się baraż z Ruchem,
a z drugiej strony ubolewałem nad tym, bo mam wielką sympatię
do tego klubu i nie ukrywam, że byłbym na swój sposób nie
szczęśliwy gdyby się stało im nieszczęście.
Po niemrawym początku w 11 minucie pierwsza akcja Ruchu. Mariusz
Śrutwa zdecydował się na strzał zza linii pola karnego, a
dobrą interwencją popisał się bramkarz Znicza wybijając
piłkę na rzut rożny. Dwukrotnie po rzucie rożnym główkowali
piłkarze gospodarzy pierw groźny strzał Ćwielonga wybronił
kolejny raz Pazdan, a główka Wawrzyńczoka przeleciała tuż
nad poprzeczką.
Po 5 minutach nastąpiła odpowiedź pruszkowian. Chi-Fon po
podaniu od partnera groźnie strzelił z kilkunastu metrów, a piłka
przeleciała tuż obok słupka. Było to pierwsze ostrzeżenie
dla utytułowanego przeciwnika Znicza.
Minutę przed przerwą dobrą interwencją popisał się Nowak,
gdy wygrał pojedynek „1 na 1” z Pulkowskim. Minutę później
prowadzili już podopieczni Krzysztofa Chrobaka. Po fatalnym
błędzie Pawła Sibika, Radosław Majewski oddał strzał na
bramkę Nowaka, bramkarz chorzowian zdołał wybić piłkę, ale
po strzale Chi-Fona nie zdołał już nic zrobić.
W pierwszej połowie po akcjach Ruchu, „Niebiescy” spuścili
z tonu i grali coraz gorzej. Drużyna Znicza wykorzystała to i
momentami groźnie atakowała, przyniosło to bramkowy efekt
właśnie w końcówce pierwszej połowy.
Po przerwie na zmianę zdecydował się trener Fornalak. Boisko
opuścił bardzo słabo spisujący się w tej rundzie Sibik, a
zastąpił go Pokładowski.
Gra Ruchu na początku II połowy lekko poprawiła się. W 51
minucie minimalnie nad okienkiem piłka przeleciała po strzale z
woleja przez Ćwielonga, a 9 minut później uderzenie z 16 metrów
Wawrzyńczoka zatrzymał Pazdan.
W końcówce wszystko na jedną kartę postawili goście. I
opłaciło się to, ponieważ w 80 minucie Ivo Zubrzycki ograł w
polu karnym trójkę defensorów Ruchu, następnie „położył”
bramkarza i wpakował piłkę do pustej bramki.
Ostatnie minuty były walką o przetrwanie drużyny chorzowskiej
i próbą ataków pruszkowian. Rezultat utrzymał się jednak do
końca. - Dobrze, że tylko 2:0 i okazuje się, że dobrze, że
wygraliśmy na wyjeździe 4:2, bo mogło być różnie. Mam
nadzieję, że to był ostatni tak słaby mecz w wykonaniu Ruchu.
– powiedział po meczu kapitan Ruchu, Mariusz Śrutwa. - Nie
wiem może po tym wyniku 4:2 poczuliśmy się zbyt pewni.
Najważniejsze, że nie skończyło się to tragicznie. –
dodał „Pepe”.
Ruch Chorzów z ogromnymi problemami utrzymał się w drugiej
lidze.
|
Mariusz Śrutwa: - Dobrze, że tylko 2:0 i okazuje się,
że dobrze, że wygraliśmy na wyjeździe 4:2, bo mogło być różnie.
Mam nadzieję, że to był ostatni tak słaby mecz w wykonaniu
Ruchu. Cieszymy się z tego, że zostaliśmy. W stylu
katastrofalnym, ale utrzymaliśmy się. Przed nami duże zmiany
mam nadzieję. To wszystko jest uzależnione od finansów i będzie
czas, a czasu niestety coraz mniej to zmiany będą na pewno
pozytywne a jeżeli nie to będziemy się tu dalej tak męczyć.
Piotr Ćwielong: - Liczyliśmy na to, że przyjdzie tak
dużo ludzi, że zagramy dla nich ten mecz. Na pewno lepiej się
gra jak są kibice, to nam pomaga. Nie rozumiem tego, że
najpierw wygrywamy z nimi na wyjeździe, a za kilka dni
przegrywamy u siebie. Nie wiem może po tym wyniku 4:2
poczuliśmy się zbyt pewni. Najważniejsze, że nie skończyło
się to tragicznie. Wszyscy widzą, że potrzeba wzmocnień w tej
drużynie, jeżeli mamy walczyć o I ligę. Do trzech razy sztuka,
mam nadzieję, że nie będzie teraz tak jak wcześniej, bo może
skończyć się to już gorzej.
|
W barażach o utrzymanie się na zapleczu ekstraklasy „niebiescy”
mają wielką przewagę po pierwszym spotkaniu, bowiem w
Pruszkowie wygrali 4:2. Nikt jednak nie chce zapeszyć i
zawodnicy zapowiadają od samego początku walkę na pełnych
obrotach! Także szkoleniowcy i grajkowie Znicza nie zamierzają
łatwo odpuścić. Trener gości wierzy, że II liga jest jeszcze
w zasięgu ręki swych podopiecznych, a rezultat tej konfrontacji
nie wpłynie negatywnie na jego pobyt w klubie.
Pruszków przeciętnemu kibicowi kojarzy się z Polską Ligą
Koszykówki, a nie piłką nożną, albowiem Znicz Pruszków to
jedna z utytułowanych koszykarskich sław.
ZESPÓŁ
Pruszkowski Znicz powstał w 1923 roku, a więc jest młodszy od
Ruchu Chorzów o 3 lata. Zainteresować może ciekawostka, że
statut klubu zatwierdzono dopiero 5 lat później!
Obecnie na stadionie Znicza Pruszków remontowany jest sektor dla
przyjezdnych, dlatego kibice ze Śląska w pierwszym spotkaniu
nie zostali wpuszczeni w zorganizowanej grupie, mimo próśb i
apelów, co wzbudziło kontrowersje wśród sympatyków „niebieskich”.
Ogółem mówiąc piłkarze Znicza Pruszków nie odnieśli
dotychczas większych sukcesów.
Klub nie jest zanadto popularny, jako sekcja piłki nożnej jest
to „numer 2”, kryje się w cieniu koszykarskiej sekcji
niedawno świętującej awans do I ligi.
Prezesem zespołu jest Sylwiusz Mucha – Orliński.
Ciekawostką jest fakt, iż obecnym trenerem Pruszkowian jest
Krzysztof Chrobak – niedawny szkoleniowiec Warszawskiej Poloni,
a więc człowiek, który ma pierwszoligowe doświadczenie w swym
fachu.
Głównie Pruszków kojarzy się w Polsce z czymś całkiem innym
niż sport...
DRUŻYNA
Drużyna Znicza jest zorganizowaną „paczką”, która potrafi
zaskakiwać rywali, a także sympatyków. Świadczy to o tym, że
zima w Pruszkowie nie była zmarnowana. Po rundzie jesiennej zespół
uplasował się na 8 miejscu w tabeli III ligi grupy I. Na
wiosnę jednak wzięto się poważnie na gonienie czołówki, co
zaowocowało meczami barażowymi.
W kadrze Pruszkowian występuje wielu młodych zawodników, związku
z tym na boisku może brakować typowego piłkarskiego
doświadczenia. Jednym z wyróżniających się zawodników
pruszkowskich jest pomocnik Radosław Majewski (reprezentant
Polski juniorów, rocznik 1986).
Między słupkami bramki Znicza stoi Paweł Pazdan. To dzięki
jego niekonwencjonalnym paradom oraz świetną, równą formą
Znicz Pruszków grał w sobotę, i będzie miał szansę na
rewanż w środę z chorzowskim Ruchem.
Także Ferdinand Chi-fon i Łukasz Pulkowski są znanymi
postaciami w polskiej piłce. Ten pierwszy miał występy w I
ligowych klubach min. GKS Katowice i Pogoń Szczecin.
KIBICE
Sympatycy „trójkolorowych” (żółto – czerwono –
niebiescy) są lokalnym Fan Klubem Legii Warszawa. Podczas meczy
o ligowe punkty potrafią zorganizować tzw. „młyn” liczący
nie więcej niż 20 głów. Gdy jednak dochodzi do poważniejszych
i bardziej emocjonujących konfrontacji miejscowi zaskakują i
zbierają się w większej liczbie w „młynie”. Nie darzą
się jednak sympatią z kibicami Jagiellonii Białystok.
TAKTYKA
Podopieczni trenera Chrobaka grają formacją 4-4-2. Trzon
zespołu będzie na pewno stanowić Ferdinand Chi-fon – jeden z
doświadczonych zawodników Znicza oraz Łukasz Pulkowski – również
zaskakujący i mający występy w wyższej lidze piłkarz. Obaj
zdobyli bramki w pierwszym, przegranym spotkaniu z chorzowianami.
Pazdan
Piotrowski, Kokosiński, Rokicki, Herman
Zubrzycki, Majewski, Chifon, Kułkiewicz
Wiśniewski, Pulkowski
PODSUMOWANIE
Nikt w Chorzowie nie wyobraża sobie spadku 14-krotnego Mistrza
Polski do III ligi... Jednym i konkretnym wariantem jest
zwycięstwo w barażowym spotkaniu przeciwko Zniczowi, co w
około 70% udało się już zrealizować. Także Znicz poważnie
myśli o II lidze, lecz wynik 4:2 na własnym boisku nie wróży
najlepiej dla tego klubu. Piłka nożna jest jednak
nieprzewidywalna i wszystko może się stać, o czym przekonali
się już niejednokrotnie fani futbolu. Pruszkowianie są
debiutantami w meczach barażowych o tak wysoką stawkę. Zarówno
jedna, jak i druga drużyna zagra rozważny i ciekawy mecz, z tym
że „niebiescy” mogą zagrać na luzie, spokojnie
kontrolując przebieg gry. W tym pojedynku Znicz będzie chciał
się zrewanżować za zeszłotygodniową porażkę i można
spodziewać się groźniejszych ataków z ich strony. Oczywiście
faworytem są „niebiescy”, o czym nie trzeba przekonywać
nikogo. Miejmy nadzieję, że Ruch zagra dobre spotkanie i nie
skoncentruje się tylko na utrzymaniu remisu, ale także
zaatakuje i zobaczymy ciekawe bramki w wykonaniu naszych
ulubieńców! Kibice będą mogli to spotkanie obejrzeć darmowo,
za sprawą decyzji zarządu Ruchu Chorzów.
|
Po sobotnim zwycięstwie to piłkarze Ruchu Chorzów są
bliżsi utrzymania drugiej ligi niż gracze Znicza awansu do niej.
Chociaż może się wydawać, że rewanż będzie już tylko
formalnością to jednak ten mecz nie będzie dla „Niebieskich”
spacerkiem, zwłaszcza że przeciwnicy zagrali w Pruszkowie
niezwykle ambitnie.
To będzie ostatnie spotkanie na Cichej tego sezonu, przede
wszystkim sezonu rozczarowania. Chorzowska ekipa miała walczyć
o powrót do I ligi, a dużo nie brakowało żeby znalazła się
zupełnie gdzieś indziej. Z tego też powodu – w ramach pewnej
rekompensaty – władze klubu postanowiły wpuścić kibiców
Ruchu na środową konfrontację za darmo (6,5 tys. wejściówek,
wstęp - za okazaniem dowodu tożsamości. Na krytą trybunę
zasiądą tylko posiadacze karnetów). Zadowoleni ze stanu rzeczy
sympatycy zapowiadają tłumne przybycie na stadion i stworzenie
niepowtarzalnej atmosfery. A tą z pewnością wytworzy również
pora rozpoczęcia spotkania – godzina 20:00. Dzięki temu na
Cichej znowu zobaczymy światła jupiterów. – Liczymy na
komplet publiczności oraz głośny doping – powiedział
Mirosław Mosór, kierownik drużyny. Od kilku też dni kibice
prowadzą akcję rozplakatowywania miasta z informacjami o
środowym spotkaniu, które sędziować będzie Leszek Gawron z
Rzeszowa.
- To będzie druga połowa rewanżu, do której przystąpimy tak
samo skoncentrowani i zaangażowani jak cztery dni wcześniej. Po
raz kolejny podkreślam, że pruszkowianie to ambitna oraz bardzo
dobrze poukładana drużyna – stwierdził trener „Niebieskich”,
Dariusz Fornalak. Zespół Znicza aby awansować musi zdobyć
trzy bramki i nie stracić żadnej. Jest to zadanie trudne, ale
nie niemożliwe, dlatego piłkarze Ruchu powinni podejść z
szacunkiem do oponenta. – Po pierwszej wygranej 4:2
odetchnęliśmy z ulgą, ale to nie oznacza jeszcze, że mamy
zagwarantowany drugoligowy byt. Musimy zrobić wszystko, aby
zakończyć baraże z kompletem zwycięstw, jesteśmy to winni
naszym sympatykom – powiedział napastnik Krzysztof Bizacki.
Popularny „Bizak” prawdopodobnie nie wystąpi w tym spotkaniu,
ze względu na problemy z kolanem. Ponadto na boisku z
pewnością nie zobaczymy Piotra Mosóra, Dariusza Mrózka oraz
Artura Błażejewskiego.
Wiele wskazuje na to, że chorzowski Ruch trzeci raz z rzędu
będzie toczył boje na drugoligowych boiskach. Po zakończeniu
sezonu raczej dojdzie na Cichej do prawdziwej rewolucji. Jej
prawdopodobny przebieg nie jest jeszcze znany, ale powinniśmy
się spodziewać kluczowych zmian. Tak więc w letniej przerwie
kibice będą mieli czym się ekscytować. Następny mecz –
już nowego sezonu –„Niebiescy” zagrają 30/31 lipca w
Łodzi z Widzewem, a tydzień później podejmować będą u
siebie ŁKS.
|