» Nowości
Ruch Chorzów - Znicz Pruszków 0:2 (0:1)
Kibice Ruchu w środowy wieczór przyszli oglądać dobre widowisko w wykonaniu swoich pupili. Nikt się nie spodziewał jednak takiego horroru. Wszyscy piłkarze jak i kibice czekali tylko na zakończenie spotkania, gdy po golu Zubrzyckiego na Omedze widniał rezultat 0:2!
Na mecz w Chorzowie przyszło 9 tysięcy kibiców. Zarząd chciał się zrehabilitować za słabe wyniki w tym sezonie i wpuścił wszystkich kibiców za darmo. Jedynie główna trybuna była do dyspozycji kibiców z karnetami oraz dziennikarzy.
Pomimo dwubramkowej porażki Kibice pokazali się ze znakomitej strony. - Jedyne brawa dla wspaniałej publiczności, która stworzyła niezapomniane widowisko, widowisko piłkarskie akurat z naszej strony było mierne. – mówi po meczu niezadowolony trener Fornalak.
Wśród widzów był również obrońca Odry Wodzisław Wojciech Grzyb. - Mam bardzo krótki urlop, bo w przyszły poniedziałek rozpoczynamy przygotowania. Mimo to musiałem przyjść na ten mecz, a już w czwartek wyjeżdżam na trzy dni do Wisły - mówił Grzyb, który kibicuje "niebieskim". Większą uwagę wzbudził szkoleniowiec Widzewa Łódź Stefan Majewski. - Nie jestem tu z powodu... Radosława Majewskiego. To nie jest nikt z mojej rodziny - śmiał się trener łódzkiej drużyny. - Przyjechałem, aby zobaczyć w akcji Ruch, który w pierwszej kolejce nowego sezonu spotka się z moją drużyną. Chorzowianie nie mogą przecież stracić zaliczki z Pruszkowa - dodał już na serio Majewski.
Wszyscy kibice spodziewali się dużego naporu ze strony chorzowian, lecz ku ich zdziwieniu atakowała drużyna z Pruszkowa. - Jestem bardzo zadowolony po dzisiejszym meczu i jest to dla tego zespołu i dla tych ludzi, którzy grali u mnie i jest to dla nich wielkie przeżycie rozegranie meczu przy takim stadionie, przy takiej widowni z tak renomowaną drużyną. Tym większe, że ten mecz wygraliśmy. – cieszył się trener gości Krzysztof Chrobak. Nie krył jednak sympatii do Ruchu - No nie ukrywam, że z jednej strony marzył mi się baraż z Ruchem, a z drugiej strony ubolewałem nad tym, bo mam wielką sympatię do tego klubu i nie ukrywam, że byłbym na swój sposób nie szczęśliwy gdyby się stało im nieszczęście.
Po niemrawym początku w 11 minucie pierwsza akcja Ruchu. Mariusz Śrutwa zdecydował się na strzał zza linii pola karnego, a dobrą interwencją popisał się bramkarz Znicza wybijając piłkę na rzut rożny. Dwukrotnie po rzucie rożnym główkowali piłkarze gospodarzy pierw groźny strzał Ćwielonga wybronił kolejny raz Pazdan, a główka Wawrzyńczoka przeleciała tuż nad poprzeczką.
Po 5 minutach nastąpiła odpowiedź pruszkowian. Chi-Fon po podaniu od partnera groźnie strzelił z kilkunastu metrów, a piłka przeleciała tuż obok słupka. Było to pierwsze ostrzeżenie dla utytułowanego przeciwnika Znicza.
Minutę przed przerwą dobrą interwencją popisał się Nowak, gdy wygrał pojedynek „1 na 1” z Pulkowskim. Minutę później prowadzili już podopieczni Krzysztofa Chrobaka. Po fatalnym błędzie Pawła Sibika, Radosław Majewski oddał strzał na bramkę Nowaka, bramkarz chorzowian zdołał wybić piłkę, ale po strzale Chi-Fona nie zdołał już nic zrobić.
W pierwszej połowie po akcjach Ruchu, „Niebiescy” spuścili z tonu i grali coraz gorzej. Drużyna Znicza wykorzystała to i momentami groźnie atakowała, przyniosło to bramkowy efekt właśnie w końcówce pierwszej połowy.
Po przerwie na zmianę zdecydował się trener Fornalak. Boisko opuścił bardzo słabo spisujący się w tej rundzie Sibik, a zastąpił go Pokładowski.
Gra Ruchu na początku II połowy lekko poprawiła się. W 51 minucie minimalnie nad okienkiem piłka przeleciała po strzale z woleja przez Ćwielonga, a 9 minut później uderzenie z 16 metrów Wawrzyńczoka zatrzymał Pazdan.
W końcówce wszystko na jedną kartę postawili goście. I opłaciło się to, ponieważ w 80 minucie Ivo Zubrzycki ograł w polu karnym trójkę defensorów Ruchu, następnie „położył” bramkarza i wpakował piłkę do pustej bramki.
Ostatnie minuty były walką o przetrwanie drużyny chorzowskiej i próbą ataków pruszkowian. Rezultat utrzymał się jednak do końca. - Dobrze, że tylko 2:0 i okazuje się, że dobrze, że wygraliśmy na wyjeździe 4:2, bo mogło być różnie. Mam nadzieję, że to był ostatni tak słaby mecz w wykonaniu Ruchu. – powiedział po meczu kapitan Ruchu, Mariusz Śrutwa. - Nie wiem może po tym wyniku 4:2 poczuliśmy się zbyt pewni. Najważniejsze, że nie skończyło się to tragicznie. – dodał „Pepe”.
Ruch Chorzów z ogromnymi problemami utrzymał się w drugiej lidze.
Ruch Chorzów - Znicz Pruszków 0:2 (0:1)
0:1 - 45' Chi-Fon
0:2 - 80' Zubrzycki
Ruch: Nowak - Bartos, Sibik (46' Pokładowski), Kutschma - Smarzyński, Wawrzyńczok (83' Bizacki), Toborek, Foszmańczyk - Janoszka (88' Balul), Śrutwa, Ćwielong.
Znicz: Pazdan - Piotrowski, Stawicki, Herman, Kokosiński - Zubrzycki, Pulkowski, Majewski, Kułkiewicz - Wiśniewski (65' Chałas), Chi-fon.
Żółte kartki: Kokośiński, Kułkiewicz, Piotrowski, Stawicki (Znicz) - Wawrzyńczok, Toborek, Foszmańczyk (Ruch)
Sędzia: Leszek Gawron (Rzeszów)
Widzów: 9000




