» Nowości
Znicz Pruszków - Ruch Chorzów 2:4 (1:3)
Jeśli uda nam się utrzymać w II lidze, to będzie to jedyna pociecha z tego nieudanego sezonu – przyznał Mariusz Śrutwa, kapitan Ruchu po wygranej w Pruszkowie. Chorzowianie już drugi sezon z rzędu bronią się w barażach przed spadkiem do III ligi. Rok temu uporali się ze Stalą Rzeszów, a teraz są na dobrej drodze do pokonania w dwumeczu trzecioligowego Znicza.
Przyjazd „niebieskich” wywołał ogromne zainteresowanie w miejscowości słynącej z koszykówki i... mafii. Pierwsi widzowie usiedli na trybunie już dwie godziny do rozpoczęcia meczu, a przed stadionem ustawiały się długie kolejki.
– Nasz klub czekał na taki mecz 82 lata – mówił jeden z działaczy Znicza.
Jednak w Pruszkowie nie ma presji na awans. Dzień przed spotkaniem porozumiano się z trenerem Krzysztofem Chrobakiem, który zostanie w Zniczu niezależnie od wyniku potyczek z Ruchem. Również austriacka firma budowlana zainwestuje klub bez względu na efekt baraży, ponieważ została też sponsorem koszykarzy Znicza. A budowana nowa trybuna będzie gotowa dopiero w przyszłym roku. Z drugiej strony piłkarzom z Pruszkowa obiecano premie za awans. I to było widać na boisku...
Pierwsze minuty zdecydowanie należały do gospodarzy. Groźnie główkował Iwo Zubrzycki, którego szarżę kilka chwil później powstrzymał Sebastian Nowak. Strzał Tomasza Kułkiewicza minął słupek dosłownie o centymetry. Goście otrząsnęli się z tej przewagi i podjęli walkę. Efekt? Pierwszy gol Rafała Wawrzyńczoka, który spokojnie strzelił płasko w długi róg (14 min). „Niebiescy”, grając trzema napastnikami, ruszyli do ataku. W 22 minucie powinni prowadzić 2:0, ale Michał Smarzyński w sytuacji sam na sam uderzył obok słupka. Jednak szybko padła druga bramka. Śrutwa, po podaniu Tomasz Foszmańczyka, z 30 metrów przelobował Pawła Pazdana.
Trzeciego gola znów strzelił Wawrzyńczok, ponownie zachowując się jak rutyniarz. Wynik 1:3 do przerwy ustalił dobrze znany ze Szczakowianki Kameruńczyk Ferdinand Chifon.
– Ktoś go miał pilnować, a nie upilnował. Gdyby było 3:0, to wybilibyśmy im piłkę z głowy. A tak wyszli nabuzowani na drugą połowę – złościł się trener Dariusz Fornalak.
Wprawdzie czwartego gola zdobył Śrutwa (podbiegł do kibiców Znicza i pokazał im numer na koszulce, bo ciągle go obrażali), ale widać było, że Ruch zaczyna słabnąć. Pod bramką Nowaka było coraz bardziej niebezpiecznie. W 67 minucie Michał Pulkowski efektownie uderzył z 20 metrów, na stadionie euforia – 2:4. Na domiar złego kontuzji uległ Krzysztof Bizacki (według opinii masażysty powinien zagrać w rewanżu). A Znicz atakował. W 80 minucie bramkarz Ruchu nogą obronił strzał Tomasza Chałasa. Ten sam zawodnik gospodarzy w 86 minucie główkował w słupek. Bramkarz Ruchu miał jeszcze szczęście, gdy stanął oko w oko z Michałem Hermanem. Sędzia doliczył jeszcze 5 minut, które przerodziły się w heroiczną walkę „niebieskich” o utrzymanie wyniku! Nikt już nie siedział na ławce rezerwowych gości, czekając na ostatni gwizdek.
– Było gorąco, ale od tego jestem, żeby bronić – stwierdził Nowak. – Sami się wpakowaliśmy w kłopoty, bo niepotrzebne straciliśmy gola przed przerwą.
Piotr Ćwielong długo nie mógł złapać tchu: – Trzeba było się nabiegać, aby wygrać ten mecz – ocenia „Pepe”. – Zdobyliśmy dwie bramki więcej. Pewności utrzymania się w II lidze jeszcze nie mamy. Mam jednak nadzieję, że już tego nie spieprzymy.
W kadrze Ruchu na ten mecz zabrakło Edwarda Stanforda, Macieja Kaczorowskiego i Łukasza Adamskiego. Czternastoktotnego mistrza Polski znów musiała ratować chorzowska młodzież. – W meczu z Kujawiakiem naciągnąłem mięsień dwugłowy, ale nie wyobrażałem sobie, żeby nie zagrać przeciw Zniczowi. Jako młodzi piłkarze chcemy pokazać, że warto na nas stawiać – powiedział 19-letni Foszmańczyk.
Warto dodać, że obaj trenerzy chwalili pracę sędziego Jarosława Żyro. Ten arbiter sędziował rok temu barażowy mecz rewanżowy Ruchu ze Stalą (3:0). Jak widać, przynosi szczęście „niebieskim”.
Przypominamy o rewanżowym spotkaniu Ruch-Znicz na Cichej. Wstęp darmowy. Zachęcamy do głośnego dopingu!
Znicz Pruszków - Ruch Chorzów 2:4 (1:3)
0:1 - 12' Wawrzyńczok
0:2 - 20' Śrutwa
0:3 - 43' Wawrzyńczok
1:3 - 45' Chi-Fon
1:4 - 49' Śrutwa
2:4 - 65' Pulkowski
Znicz: Pazdan - Piotrowski, Stawicki, Kokosiński, Herman - Majewski, Zubrzycki, Kułkiewicz, Pulkowski - Wiśniewski (61' Chałas), Chi-Fon (82' Komorowski).
Ruch: Nowak - Bartos, Sibik, Kutschma - Smarzyński (67' Musiał), Wawrzyńczok, Toborek (75' Pokładowski), Foszmańczyk - Bizacki (78' Janoszka), Śrutwa, Ćwielong.
Żółte Kartki: Pulkowski (Znicz) - Bizacki (Ruch)
Sędzia: Jarosław Żyro (Bydgoszcz)
Widzów: 1500
Dziennik Zachodni
Dodał: Red, dnia 18.06.2005, 14:01 :: komentarze []



