» Wyniki meczy Ligi Polskiej
Brak bannerów!
| Kolejka nr 33 08 czerwiec 2005r | Widzów: 1000 osób Sędziował: Mariusz Górski (Łódzki ZPN) | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() | ![]() | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Ruch Chorzów | 0 | 2 | Arka Gdynia | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Bramki | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 15' | ![]() | Pudysiak | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| 75' | ![]() | Piskuła | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Kartki | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Michał Smarzyński | ![]() | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Zmiany | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Marcin Molek (45') Wojciech Musiał | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Rafał Wawrzyńczok (69') Łukasz Janoszka | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Mariusz Unierzyski (78') Edward Stanford | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Jelonkowski (79') Griszczenko | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Kołodziejski (84') Patalan | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Ulanowski (86') Pilch | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Skład | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Konferencja |
Mirosław Dragan: - Nie było to wielkie widowisko, znajdujemy się na krańcach tego bieguna, my właściwie awans mamy pewny, a nasi przeciwnicy dzisiaj walczyli właściwie o życie z szansą jeszcze na utrzymanie bezpośrednie. Wygraliśmy chyba zasłużenie nie będę tutaj chyba nie skromny jak powiem, że byliśmy lepszą drużyną. Te pierwsze 10 minut właściwie 15 było takie nijakie w naszym wykonaniu i tu gospodarze mocno nas zaatakowali mogli nawet strzelić bramkę, ale później chyba kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku. Ta bramka ustawiła nam grę, bo później mogliśmy grać z kontry i nieźle nam to wychodziło, zagraliśmy niezłe spotkanie, Ruch próbował na tyle na ile starczało mu sił, myślę, że było w tym wszystkim troszeczkę szczęścia. Podziwiam moich zawodników za wolę walki, apelowałem tutaj przed meczem, żeby zagrali dla kibiców chorzowskich i naszych kibiców, o to żeby tutaj powalczyli, bo wiadomo jak jest po awansie. Euforia, szampan lejący się i bałem się, że tutaj w golach chłopcy psychicznie nie wytrzymają, ale myślę, że stanęłi na wysokości zadania.Dariusz Fornalak: - Gratulacje dla trenera Dragana za awans do Ekstraklasy. Cóż mogę powiedzieć o tym meczu, mogę tylko przeprosić wszystkich za jakość tego „widowiska”. Chciałoby się powiedzieć bardzo dużo, ale tego nie powiem z tego względu, że zostało kilka spotkań przed nami, które zadecydują o utrzymaniu naszej drużyny w II lidze. Wszystkie nerwowe reakcje z mojej strony teraz wydają się nie na miejscu. My mamy mnóstwo problemów. Jeśli teraz będziemy próbować te problemy omawiać i rozpatrywać czy ktoś się wypisał czy nie to boję się, że w meczach barażowych będziemy musieli szukać zawodników do grania nie chciałbym, żeby tak było. Ja zrobię wszystko żebyśmy wystąpili w jedenastu. |
| Relacja |
Kolejna kompromitacja tak można podsumować wczorajsze spotkanie Ruchu z Arką Gdynia. Ruch przegrywa kolejny mecz i sukcesywnie przybliża się do III ligi. Kibice w całej Polsce oglądają, co robi 14-krotny mistrz Polski i nie mogą się nadziwić jak można tak upaść. Postawa „Niebieskich” piłkarzy w tym meczu jest po prostu nie do opisania. Tak nawet nie grają amatorzy na podwórkowych boiskach. Jeśli zagramy w barażach tak jak wczoraj z Arka to spadek mamy pewny w 100%.
Choć nie wiadomo czy w ogóle dojdzie do spotkania barażowego, bo może zdarzyć się nawet tak, że nie będzie zawodników do gry! - Problem polega na tym, że jeżeli się kilka osób wypisuje przed meczem to widać, kto wychodzi na boisko a kto nie. Wszystko ma swoje granice, cierpliwość też niestety. Ja współczuję trenerowi, bo nie wiem czy on będzie miał jedenastu zawodników do gry, bo jeżeli dwóch się wypisuje w dniu meczu. To może się okazać przed barażem, że wypisze się kolejnych dwóch i zagramy w dziewięciu. – Komentuje po meczu Mariusz Śrutwa. - Jeśli teraz będziemy próbować te problemy omawiać i rozpatrywać czy ktoś się wypisał czy nie to boję się, że w meczach barażowych będziemy musieli szukać zawodników do grania nie chciałbym, żeby tak było. Ja zrobię wszystko żebyśmy wystąpili w jedenastu – opisuje problemy Ruchu trener Fornalak.
Wydaje się, że sytuacja staje się z dnia na dzień coraz gorsza i przybywa problemów. Chcielibyśmy jeszcze napisać, kogo zabrakło w protokole meczowym:
- Maciej Kaczorowski, Artur Błażejewski, Łukasz Adamski. Reszta nieobecnych pauzowała za kartki lub miała kontuzje.
Na trybunach zasiadło około tysiąca sympatyków Ruchu. „Niebiescy” rozpoczęli ten mecz patrząc przez pryzmat całego spotkania w fantastycznym tempie. Oceniając jednak obiektywnie pierwsze 10 minut było w miarę dobre, a reszta spotkania wyglądała jakby piłkarze Ruchu pierwszy raz w życiu grali w piłkę nożną.
W drugiej minucie dobra akcja Ruchu przed polem karnym Krzysztof Bizacki zagrał do Unierzyskiego, a ten z klepki odegrał do wbiegającego w pole karne „Bizaka”, szkoda jednak, bo napastnik Ruchu strzelił obok słupka bramki. Po dwóch minutach kolejną okazję miał Bizacki jednak po przejęciu w polu karnym bezpańskiej piłki strzelił w boczną siatkę. Ostatnia akcja Ruchu godna odnotowania to strzał z lewej strony końca pola karnego Smarzyńskiego z 58 minuty jednak Chamera po raz kolejny nie dał się zaskoczyć.
Już w pierwszej swojej akcji gdynianie objęli prowadzenie, piłkę w polu karnym otrzymał Pudysiak i w asyście Molka i Bartosa bez problemu pokonał Nowaka kierując futbolówkę w prawy róg bramki golkipera Ruchu. - Ta bramka ustawiła nam grę, bo później mogliśmy grać z kontry i nieźle nam to wychodziło – ocenia Mirosław Dragan.
Druga bramka padła w 74 minucie gry, gdy z rzutu karnego Nowaka pokonał kapitan Arki – Krzysztof Piskuła. Sędzia tego spotkania podyktował „jedenastkę” po problematycznej nakładce Musiała. - Euforia, szampan lejący się i bałem się, że tutaj w golach chłopcy psychicznie nie wytrzymają, ale myślę, że stanęli na wysokości zadania. – dodaje trener gości.
W 78 minucie Unierzyskiego zmienił „Edi” Stanford, wydawało się, że tak jak w poprzednich meczach przejdzie obok meczu, ale o dziwo pokazał w końcówce próbkę swoich umiejętności. Anglik zagrał kilka świetnych długich podań. Po meczu można było ocenić, że była to najjaśniejsza postać w szeregach Ruchu w tym meczu. Wydaje się, że gdyby Edi zagrał od początku gra wyglądałaby dużo lepiej.
- Trzeba grać do końca. To jest wstyd, wielki wstyd. Należy tylko i wyłącznie przeprosić za taką postawę.- powiedział po meczu Dawid Bartos. Trudno nie przyznać mu racji, dla tego piłkarza też nie był to najlepszy mecz. Teraz należy czekać tylko, co przyniosą ostatnie kolejki w II i III lidze i na kogo Ruch trafi w barażach o II ligę. |
| Fotogaleria |
| Dodaliśmy 177 zdjęć z meczu z Arką Gdynia. |
| Zapowiedź |
Coraz bardziej komplikuje się sytuacja w tabeli chorzowskiemu Ruchowi. „Niebiescy” nie tylko muszą w swoich dwóch ostatnich meczach zgromadzić komplet punktów, ale również liczyć na potknięcia rywali walczących o ucieczkę przed barażami. Pierwsze zadanie nie należy do najprostszych, bowiem już w środę przy Cichej, chorzowianie podejmować będą Arkę Gdynia – zespół, który właśnie powrócił do piłkarskiej elity.
Gdyby nie ostatnia porażka Ruchu z Kujawiakiem (1:4) to teraz piłkarze z Górnego Śląska mogliby spać spokojniej i nie musieliby nerwowo śledzić wydarzeń na innych boiskach. Tymczasem ostatnie, bezpieczne miejsce zajmuje Górnik Polkowice z przewagą punktu nad Chorzowianami. Niepokojący jest fakt, że „górnikom” łatwo będzie o zwycięstwo – w ostatnich meczach podejmują oni Radomsko i Szczakowiankę. Nie należy zapominać o grupie pościgowej, którą tworzą: Piast, wspomniany zespół z Jaworzna oraz Radomiak. Jednak matematycznie „Niebiescy” wciąż mają szanse na ucieczkę przed barażami i pewne już jest, że nie spadną do III ligi bezpośrednio.
We Włocławku znów zabrakło piłkarzom Ruchu umiejętności gry do końca. Choć prowadzili 1:0, to popełniając głupie błędy pozwolili sobie strzelić cztery gole. – Po stracie drugiej bramki z moich graczy zeszło powietrze. Ponadto znów o porażce zadecydowały indywidualne błędy – powiedział po meczu z Kujawiakiem trener Fornalak. Kolejne spotkanie przegrywamy na własne życzenie, przechodząc obok meczu. – We Włocławku niektórzy nie włożyli w spotkanie maksimum wysiłku i znów mnie zawiedli. Mam nadzieję, że chłopcy wiedzą o jaką stawkę walczą i zagrają następnym razem z większą determinacją – wyjaśnia szkoleniowiec.
Arka Gdynia, swoim ostatnim występem zapewniła sobie upragniony awans do Ekstraklasy. Klub z Pomorza czekał na to wydarzenie aż 23 lata. – Szczerze gratuluję sukcesu, w końcu kiedyś występowałem w tej drużynie i pozostał jakiś sentyment. Na pewno zasłużyli na ten awans – komentuje wydarzenia Fornalak. – Ale to nie oznacza, że „żółto-niebiescy” dostaną za darmo trzy punkty. Będziemy walczyć i damy z siebie wszystko! – dodaje trener. Także gdynianie nie sprzedadzą tanio skóry. – Mamy awans do I ligi, jesteśmy strasznie szczęśliwi, ale nadal gramy o jak najlepsze miejsce i postaramy się wygrać w Chorzowie – zapowiada prezes Arki, Jacek Milewski.
W obozie Ruchu panuje pełna mobilizacja i skupienie przed środową potyczką. Trener Fornalak zapowiada ofensywną grę, ale prawdopodobnie nie pomoże mu w niej mocno poobijany Piotr Ćwielong. Chorzowski coach nie skorzysta z usług pauzujących za kartki Pokładowskiego i Sibika, a także uskarżającego się na kontuzję Błażejewskiego.
„Niebiescy”, jeśli chcą oddalić się od trzecioligowych baraży, muszą mecz z Arką potraktować niezwykle poważnie i postarać się o zwycięstwo. To już naprawdę ostatni dzwonek dla piłkarzy z Chorzowa. Mimo trudnej sytuacji z pewnością liczą oni na wsparcie zawsze wiernych kibiców. Dlatego gorąco apelujemy do sympatyków o głośny doping i przybycie na Cichą w środę o godz. 17:30. |
Poprzednie sezony
• 2004/05 /
• 2005/06 /
• 2006/07 /
• 2007/08 /





(45')
Mirosław Dragan: - Nie było to wielkie widowisko, znajdujemy się na krańcach tego bieguna, my właściwie awans mamy pewny, a nasi przeciwnicy dzisiaj walczyli właściwie o życie z szansą jeszcze na utrzymanie bezpośrednie. Wygraliśmy chyba zasłużenie nie będę tutaj chyba nie skromny jak powiem, że byliśmy lepszą drużyną. Te pierwsze 10 minut właściwie 15 było takie nijakie w naszym wykonaniu i tu gospodarze mocno nas zaatakowali mogli nawet strzelić bramkę, ale później chyba kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku. Ta bramka ustawiła nam grę, bo później mogliśmy grać z kontry i nieźle nam to wychodziło, zagraliśmy niezłe spotkanie, Ruch próbował na tyle na ile starczało mu sił, myślę, że było w tym wszystkim troszeczkę szczęścia. Podziwiam moich zawodników za wolę walki, apelowałem tutaj przed meczem, żeby zagrali dla kibiców chorzowskich i naszych kibiców, o to żeby tutaj powalczyli, bo wiadomo jak jest po awansie. Euforia, szampan lejący się i bałem się, że tutaj w golach chłopcy psychicznie nie wytrzymają, ale myślę, że stanęłi na wysokości zadania.
Kolejna kompromitacja tak można podsumować wczorajsze spotkanie Ruchu z Arką Gdynia. Ruch przegrywa kolejny mecz i sukcesywnie przybliża się do III ligi. Kibice w całej Polsce oglądają, co robi 14-krotny mistrz Polski i nie mogą się nadziwić jak można tak upaść. Postawa „Niebieskich” piłkarzy w tym meczu jest po prostu nie do opisania. Tak nawet nie grają amatorzy na podwórkowych boiskach. Jeśli zagramy w barażach tak jak wczoraj z Arka to spadek mamy pewny w 100%.
Choć nie wiadomo czy w ogóle dojdzie do spotkania barażowego, bo może zdarzyć się nawet tak, że nie będzie zawodników do gry! - Problem polega na tym, że jeżeli się kilka osób wypisuje przed meczem to widać, kto wychodzi na boisko a kto nie. Wszystko ma swoje granice, cierpliwość też niestety. Ja współczuję trenerowi, bo nie wiem czy on będzie miał jedenastu zawodników do gry, bo jeżeli dwóch się wypisuje w dniu meczu. To może się okazać przed barażem, że wypisze się kolejnych dwóch i zagramy w dziewięciu. – Komentuje po meczu Mariusz Śrutwa. - Jeśli teraz będziemy próbować te problemy omawiać i rozpatrywać czy ktoś się wypisał czy nie to boję się, że w meczach barażowych będziemy musieli szukać zawodników do grania nie chciałbym, żeby tak było. Ja zrobię wszystko żebyśmy wystąpili w jedenastu – opisuje problemy Ruchu trener Fornalak.
Wydaje się, że sytuacja staje się z dnia na dzień coraz gorsza i przybywa problemów. Chcielibyśmy jeszcze napisać, kogo zabrakło w protokole meczowym:
- Maciej Kaczorowski, Artur Błażejewski, Łukasz Adamski. Reszta nieobecnych pauzowała za kartki lub miała kontuzje.
Na trybunach zasiadło około tysiąca sympatyków Ruchu. „Niebiescy” rozpoczęli ten mecz patrząc przez pryzmat całego spotkania w fantastycznym tempie. Oceniając jednak obiektywnie pierwsze 10 minut było w miarę dobre, a reszta spotkania wyglądała jakby piłkarze Ruchu pierwszy raz w życiu grali w piłkę nożną.
W drugiej minucie dobra akcja Ruchu przed polem karnym Krzysztof Bizacki zagrał do Unierzyskiego, a ten z klepki odegrał do wbiegającego w pole karne „Bizaka”, szkoda jednak, bo napastnik Ruchu strzelił obok słupka bramki. Po dwóch minutach kolejną okazję miał Bizacki jednak po przejęciu w polu karnym bezpańskiej piłki strzelił w boczną siatkę. Ostatnia akcja Ruchu godna odnotowania to strzał z lewej strony końca pola karnego Smarzyńskiego z 58 minuty jednak Chamera po raz kolejny nie dał się zaskoczyć.
Już w pierwszej swojej akcji gdynianie objęli prowadzenie, piłkę w polu karnym otrzymał Pudysiak i w asyście Molka i Bartosa bez problemu pokonał Nowaka kierując futbolówkę w prawy róg bramki golkipera Ruchu. - Ta bramka ustawiła nam grę, bo później mogliśmy grać z kontry i nieźle nam to wychodziło – ocenia Mirosław Dragan.
Druga bramka padła w 74 minucie gry, gdy z rzutu karnego Nowaka pokonał kapitan Arki – Krzysztof Piskuła. Sędzia tego spotkania podyktował „jedenastkę” po problematycznej nakładce Musiała. - Euforia, szampan lejący się i bałem się, że tutaj w golach chłopcy psychicznie nie wytrzymają, ale myślę, że stanęli na wysokości zadania. – dodaje trener gości.
W 78 minucie Unierzyskiego zmienił „Edi” Stanford, wydawało się, że tak jak w poprzednich meczach przejdzie obok meczu, ale o dziwo pokazał w końcówce próbkę swoich umiejętności. Anglik zagrał kilka świetnych długich podań. Po meczu można było ocenić, że była to najjaśniejsza postać w szeregach Ruchu w tym meczu. Wydaje się, że gdyby Edi zagrał od początku gra wyglądałaby dużo lepiej.
- Trzeba grać do końca. To jest wstyd, wielki wstyd. Należy tylko i wyłącznie przeprosić za taką postawę.- powiedział po meczu Dawid Bartos. Trudno nie przyznać mu racji, dla tego piłkarza też nie był to najlepszy mecz. Teraz należy czekać tylko, co przyniosą ostatnie kolejki w II i III lidze i na kogo Ruch trafi w barażach o II ligę.
Coraz bardziej komplikuje się sytuacja w tabeli chorzowskiemu Ruchowi. „Niebiescy” nie tylko muszą w swoich dwóch ostatnich meczach zgromadzić komplet punktów, ale również liczyć na potknięcia rywali walczących o ucieczkę przed barażami. Pierwsze zadanie nie należy do najprostszych, bowiem już w środę przy Cichej, chorzowianie podejmować będą Arkę Gdynia – zespół, który właśnie powrócił do piłkarskiej elity.
Gdyby nie ostatnia porażka Ruchu z Kujawiakiem (1:4) to teraz piłkarze z Górnego Śląska mogliby spać spokojniej i nie musieliby nerwowo śledzić wydarzeń na innych boiskach. Tymczasem ostatnie, bezpieczne miejsce zajmuje Górnik Polkowice z przewagą punktu nad Chorzowianami. Niepokojący jest fakt, że „górnikom” łatwo będzie o zwycięstwo – w ostatnich meczach podejmują oni Radomsko i Szczakowiankę. Nie należy zapominać o grupie pościgowej, którą tworzą: Piast, wspomniany zespół z Jaworzna oraz Radomiak. Jednak matematycznie „Niebiescy” wciąż mają szanse na ucieczkę przed barażami i pewne już jest, że nie spadną do III ligi bezpośrednio.
We Włocławku znów zabrakło piłkarzom Ruchu umiejętności gry do końca. Choć prowadzili 1:0, to popełniając głupie błędy pozwolili sobie strzelić cztery gole. – Po stracie drugiej bramki z moich graczy zeszło powietrze. Ponadto znów o porażce zadecydowały indywidualne błędy – powiedział po meczu z Kujawiakiem trener Fornalak. Kolejne spotkanie przegrywamy na własne życzenie, przechodząc obok meczu. – We Włocławku niektórzy nie włożyli w spotkanie maksimum wysiłku i znów mnie zawiedli. Mam nadzieję, że chłopcy wiedzą o jaką stawkę walczą i zagrają następnym razem z większą determinacją – wyjaśnia szkoleniowiec.
Arka Gdynia, swoim ostatnim występem zapewniła sobie upragniony awans do Ekstraklasy. Klub z Pomorza czekał na to wydarzenie aż 23 lata. – Szczerze gratuluję sukcesu, w końcu kiedyś występowałem w tej drużynie i pozostał jakiś sentyment. Na pewno zasłużyli na ten awans – komentuje wydarzenia Fornalak. – Ale to nie oznacza, że „żółto-niebiescy” dostaną za darmo trzy punkty. Będziemy walczyć i damy z siebie wszystko! – dodaje trener. Także gdynianie nie sprzedadzą tanio skóry. – Mamy awans do I ligi, jesteśmy strasznie szczęśliwi, ale nadal gramy o jak najlepsze miejsce i postaramy się wygrać w Chorzowie – zapowiada prezes Arki, Jacek Milewski.
W obozie Ruchu panuje pełna mobilizacja i skupienie przed środową potyczką. Trener Fornalak zapowiada ofensywną grę, ale prawdopodobnie nie pomoże mu w niej mocno poobijany Piotr Ćwielong. Chorzowski coach nie skorzysta z usług pauzujących za kartki Pokładowskiego i Sibika, a także uskarżającego się na kontuzję Błażejewskiego.
„Niebiescy”, jeśli chcą oddalić się od trzecioligowych baraży, muszą mecz z Arką potraktować niezwykle poważnie i postarać się o zwycięstwo. To już naprawdę ostatni dzwonek dla piłkarzy z Chorzowa. Mimo trudnej sytuacji z pewnością liczą oni na wsparcie zawsze wiernych kibiców. Dlatego gorąco apelujemy do sympatyków o głośny doping i przybycie na Cichą w środę o godz. 17:30. 


