» Nowości
Zapowiedź meczu Ruch Chorzów - ŁKS Łódź (godz. 17:00)
Kolejne spotkanie na drugoligowym froncie w którym zmierzą się dwie zasłużone dla polskiej piłki marki. Mecz Ruch Chorzów - Łódzki Klub Sportowy od ponad roku kojarzy się kibicom obu klubów także z przykrym incydentem przy ulicy Cichej. Na szczęście tym razem powinno być spokojnie – ostatnie wyniki „Niebieskich” sprawiają, że prawdopodobnie na stadion zawita niewielka garstka sympatyków.
Ubiegłoroczne burdy kibiców obu zespołów należały do jednych z największych w historii śląskiego futbolu. Tamte wydarzenia miały za sobą poważne konsekwencje, które niemal w każdej sferze skomplikowały sytuację klubu. Obecnie raczej nie dojdzie do konfrontacji między fanami gości a fanami gospodarzy. Z powodu decyzji policji i nadzoru budowlanego, ci pierwsi nie wejdą na stadion. Natomiast ci drudzy przygotowani są raczej na bitwę, ale z... piłkarzami swojej drużyny! Sympatycy chorzowskiego klubu są tak rozwścieczenie postawą swoich piłkarzy, że chcą wziąć sprawę w „swoje ręce”. Dochodzą słuchy, iż następna porażka nie skończy się już tylko wyzwiskami skierowanymi w stronę graczy...
I nie ma się co dziwić. Obecny skład jest najsłabszym i najgorszym w dziejach utytułowanego klubu. Pojawiają się paradoksy – w pierwszej jedenastce grają zawodnicy, którzy nie potrafią dobrze przyjąć piłki. Ruch przegrywa, choć występuje w najmocniejszym składzie, a w ustawieniu z trzema napastnikami zespół ma problemy z umieszczeniem piłki w siatce. Szczytem, sięgającym do miary skandalu była ostatnia porażka 0:1 z pół-amatorskim MKS Mława, w której Śrutwa i Bartos nie wykorzystali dwóch karnych. Cierpliwość kibiców już się skończyła. A jeśli nie wygrywa się z przedostatnią drużyną w lidze to trudno o punkty z wyżej notowanymi rywalami.
A do grona takowych drużyn można zaliczyć ŁKS. To typowy średniak, zajmujący obecnie dziewiątą lokatę z dorobkiem 44 punktów. Zespołowi z Łodzi już nic nie grozi, dlatego – teoretycznie – może „rozdawać” punkty. Jednak piłkarze Ruchu nie powinni liczyć na zbyt dużo. Łodzianie wyglądają dosyć ciekawie pod względem kadrowym. W składzie mają kilku doświadczonych zawodników, którzy tworzą trzon zespołu. Należą do nich bramkarz Bogusław Wyparło, pomocnik Rafał Niżnik (najlepszy strzelec – 12 bramek) oraz napastnik Igor Sypniewski. Kiedy do tego grona dołączą: Dopierała, Paweł Golański, Mysona, Sierant, Nuckowski i Leszczyński to zespół, który prowadzi trener Dragan Dostanić może powalczyć z najlepszymi. W Chorzowie Serb nie będzie mógł liczyć na pauzującego za kartki Leszczyńskiego i kontuzjowanego od dłuższego czasu Dejana Stoikovicia. Ostatnie wyniki ŁKS-u są przyzwoite – zwycięstwa ze Szczakowianką (1:0) i Radomiakiem (3:1) oraz „niesprawiedliwa” i mająca wiele podtekstów porażka z Kujawiakiem (0:3).
„Niebiescy” nie mają nic do stracenia, ale trudno wierzyć, że będą w stanie cokolwiek zyskać. Nasi gracze mieli wcześniej co najmniej dwie, ostateczne szanse, które zmarnowali. Dlatego trudno się łudzić, że teraz będzie inaczej. Tym samym większość sympatyków zdecyduję się iść dzień później na benefis „Gucia” Warzychy, gdzie zobaczą dawne gwiazdy, niż na wtorkowe spotkanie ligowe. Mimo tego spotkanie z ŁKS-em Łódź rozpocznie się o godz. 17:00.




