» Nowości
Czy sędziowie krzywdzą Ruch Chorzów?
Działacze Ruchu Chorzów mają bogatą kolekcję kaset wideo. Na nagraniach widać wszystkie pomyłki sędziowskie jakie dotknęły "niebieskich" tylko w tym sezonie
Po sobotnim, przegranym meczu z Widzewem Łódź, który piłkarze Ruchu kończyli w dziewiątkę, chorzowscy piłkarze po raz kolejny narzekali na sędziowanie. Arbitrów skrytykował też Jerzy Wyrobek, szkoleniowiec "niebieskich". - Tak dalej być nie może! Kto ogląda nasze mecze to widzi, że sędziowie nam nie pomagają, a wręcz robią krzywdę - podnosił głos na pomeczowej konferencji prasowej.
Postanowiliśmy przeanalizować "sędziowskie wpadki", które dotknęły chorzowską drużynę w ostatnich miesiącach.
12. kolejka (10 października 2004 roku): Zagłębie Sosnowiec - Ruch 1:0
W 69. min piłkę do siatki Zagłębia wbił Piotr Ćwielong. Radość chorzowian była jednak krótka, sędzia uznał, że Krzysztof Bizacki, który wrzucał piłkę z rzutu wolnego, uczynił to jeszcze przed jego gwizdkiem. - Nie rozumiem decyzji sędziego. Zagłębie też wykonywało rzuty wolne, zanim usłyszałem gwizdek. To był zupełnie prawidłowy gol - denerwował się Ćwielong.
13. kolejka (16 października): Ruch Chorzów - MKS Mława 0:1
Przed meczem Ruch dopadła plaga kartek i kontuzji. Chociaż trener Jerzy Wyrobek nie mógł skorzystać z ośmiu podstawowych zawodników, to PZPN nie zgodził się na przełożenie tego spotkania. Wcześniej w podobnej sytuacji (choroby zawodników) mecz Mławy został przełożony przez PZPN.
Chorzowianie stracili bramkę w 89. min, po rzucie karnym podyktowanym za faul Tomasza Balula. - Daję słowo, że nie sfaulowałem, sędzia popełnił błąd - zarzekał się Balul i jego koledzy.
14. kolejka (22 października): ŁKS Łódź - Ruch 1:1
W drugiej połowie przeważał Ruch, ale w 64. min drugą żółtą kartkę otrzymał Rafał Wawrzyńczok i chorzowianie zmuszeni byli już tylko pilnować remisu.
16. kolejka (5 listopada): Arka Gdynia - Ruch 2:0
Chorzowianom należał się karny po zagraniu piłki ręką w polu karnym przez Łukasza Kowalskiego. Sędzia nie uznał także bramki strzelonej przez Ćwielonga - liniowy sygnalizował spalonego.
19. kolejka (26 marca 2005 roku): Ruch - Szczakowianka 1:1
W końcówce spotkania piłkarze Ruchu byli dwa razy faulowani w polu karnym. Sędzia nie widział przewinień obrońców Szczakowianki.
20. kolejka (31 marca): Ruch - Radomiak 0:2
Piłkarze Ruchu schodzili z boiska wściekli. Najbardziej denerwował się Mariusz Śrutwa. Napastnik Ruchu strzelił bramkę głową, ale nie uznał jej sędzia, który uważał, że wcześniej był faulowany bramkarz Radomiaka. W rzeczywistości zderzył się on ze swoim obrońcą.
23. kolejka (16 kwietnia): Ruch - Widzew Łódź 1:3
"Niebiescy" kończą mecz w dziewiątkę. Michał Smarzyński został ukarany czerwoną kartką po faulu na Rafale Szwedzie, a Mariusz Śrutwa za ocenianie pracy sędziego. Sędzia Łukasz Bartosik już w przerwie meczu miał zapowiedzieć, że "wykartkuje" Ruch.
Czułości po meczu
W środowisku piłkarskim mówi się, że sędziowie nie lubią Ruchu, bo piłkarze z Chorzowa nie lubią sędziów i obrażają ich ile wlezie.
W czasie meczu okrzyki piłkarzy rzadko przebijają się przez doping fanów. O tym, że zawodnicy Ruchu do grzecznych nie należą można się było przekonać w czasie ubiegłorocznego spotkania z Jagiellonią Białystok. Mecz odbył się przy pustych trybunach, a zaproszeni goście oglądali go tuż zza linii bocznej boiska.
Piłkarze przeklinali non stop. Obrażali się, szydzili z siebie. Po piętnastu minutach sędzia nie wytrzymał. - Jeszcze jedna k... i zejdziesz z boiska - groził piłkarzom. Wtedy ci zaczęli stosować bardziej wyrafinowane sposoby, by poniżyć rywala.
Dariusz Łatka, pomocnik Jagiellonii nazwany przez Piotra Mosóra (piłkarz Ruchu leczył wtedy złamaną nogę i oglądał mecz zza linii bocznej) kurduplem, odparował, że ten może go pocałować w pewne miejsce. Mosór obiecał Łatce, że na czułości może liczyć po meczu.
Mariusz Śrutwa, kapitan Ruchu
Możliwe, że płacimy za zbyt długie i ostre języki. Pod tym względem na pewno jednak nie różnimy się od innych polskich piłkarzy. W sobotę, do momentu otrzymania czerwonej kartki, nie rozmawiałem z sędzią ani razu. Więcej, powstrzymywałem swoich kolegów, m.in. Krzysztofa Bizackiego, którzy nie potrafili opanować nerwów.
Sędziowie, tak jak ludzie, są dobrzy i źli. Po ostatnim meczu w Białymstoku podziękowałem arbitrowi za pracę, ale dodałem też, że liniowych nie miał najlepszych.
Na pewno nie zostawimy tak tej sprawy - wyślemy do PZPN-u nasze stanowisko. Spodziewamy się kar, ale liczę, że będą łagodne [Wydział Dyscypliny zajmie się tą sprawą w czwartek - przyp. red.].
Gazeta Wyborcza
Dodał: Red, dnia 20.04.2005, 15:26 :: komentarze []



